Dla innych masz czas.
Dla siebie ciągle masz wymówkę: „później”.

Dla innych masz cierpliwość.
Sobie nie pozwalasz popełnić nawet jednego błędu.

Dla innych mówisz:
„Spokojnie, dasz radę.”
A sobie:
„Weź się w końcu ogarnij.”

Dla innych jesteś wsparciem.
Siebie zostawiasz na samym końcu.

Bronisz innych, kiedy ktoś przekracza ich granice.
A kiedy ktoś przekracza Twoje, zastanawiasz się:
„Może przesadzam?”

Wybaczasz innym rzeczy, których sobie nie wybaczysz przez lata.

Potrafisz zauważyć zmęczenie, smutek i potrzeby wszystkich wokół.
Tylko własne ignorujesz, jakby miały nie obowiązywać.

I jeszcze nazywasz to „byciem dobrym człowiekiem”.

Tylko że bycie dobrym dla innych nie powinno oznaczać bycia ostatnią osobą, o którą dbasz.

Nie musisz przestać pomagać.
Nie musisz stać się egoistą.

Zacznij traktować siebie z taką samą troską, z jaką traktujesz ludzi, których kochasz.

Bo możesz całe życie pomagać innym poukładać ich życie…
i któregoś dnia odkryć, że własne nadal czeka na Ciebie.

Nie odkładaj siebie na później.

#samoocena #granice #relacje #samorozwój #psychologia
Trudne dzieciństwo, ale nie dożywotni immunitet

Nie jest przepustką do ranienia innych.
Nie jest abonamentem na manipulowanie.
Nie daje immunitetu na brak szacunku.

„Jestem wybuchowy, bo miałem trudne dzieciństwo.”

Rozumiem.

„Kontroluję partnerkę, bo kiedyś mnie zdradzono.”

Rozumiem.

„Uciekam od bliskości, bo w domu jej nie było.”

Rozumiem.

Ale jest różnica między:

„Wiem, skąd to się wzięło”, a „Więc nic z tym nie zrobię”.

Bo wtedy trudne dzieciństwo przestaje być historią do zrozumienia, a zaczyna być wymówką dla teraźniejszości.

Partner cierpi? Dzieciństwo.
Kolejny związek się rozpada? Dzieciństwo.
Nie potrafię przeprosić? Dzieciństwo.
Znowu wybieram niedostępną osobę? Dzieciństwo zrobiło casting.

Tylko że Twoje dzieciństwo nie siedzi dzisiaj za kierownicą.

Ty siedzisz.

Może nikt nie pokazał Ci, jak budować bliskość, stawiać granice, mówić „nie” czy rozmawiać bez ataku.

To ma znaczenie.

Ale brak instrukcji nie oznacza, że przez kolejne 40 lat możesz wciskać wszystkie przyciski i krzyczeć:

„Przecież nikt mnie tego nie nauczył!”

W pewnym momencie pojawia się dorosłość.

A z nią odpowiedzialność za to, co robisz dzisiaj z tym, co dostałeś wczoraj.

Nie wybierałeś swojego dzieciństwa.

Ale możesz zacząć wybierać swoje reakcje.

Możesz zobaczyć schematy.
Zrozumieć mechanizmy.
Przepracować stare doświadczenia.
Nauczyć się działać inaczej.

Nie po to, żeby udawać, że nic się nie wydarzyło.

Tylko po to, żeby to, co wydarzyło się kiedyś, nie było dalej powtarzane przez Ciebie innym ludziom.

Jeśli czujesz, że stare doświadczenia nadal sterują Twoim życiem, zapraszam na sesję online.

Napisz „DZIECIŃSTWO” i otrzymaj proste rozwiązanie. 

Może czas przestać tylko tłumaczyć, dlaczego jesteś taki, jaki jesteś.

I zacząć sprawdzać, kim możesz się stać.

#trudnedzieciństwo #schematy #relacje #samoświadomość #pracanadsobą
Doceniaj siebie.
Nie czekaj, aż zrobi to ktoś, kto nawet nie zauważył, że właśnie zrobiłeś/aś 37 rzeczy, a przejął/a się tą jedną, której nie zrobiłeś/aś.

Twoje życie. Twoja robota. Twoje uznanie.
Nie potrzebujesz komisji oceniającej. 

A jeśli ktoś nadal uważa, że robisz za mało… niech pokaże swoje wyniki. Albo chociaż znajdzie własne okulary. 

#docenajsiebie #pewnosiebie #rozwojosobisty #relacje #coaching
Po pierwsze!

NIE JESTEŚ POCZEKALNIĄ. PRZESTAŃ CZEKAĆ NA KOGOŚ, KTO NIE PRZYCHODZI.

„Nie mam czasu”.

Na wiadomość do Ciebie - nie ma.
Na spotkanie - nie ma.
Na zainteresowanie - nie ma.

Ale na wszystko inne jakoś czas się znajduje.

A Ty zaczynasz go usprawiedliwiać.

„Ma dużo pracy”.
„Jest zmęczony”.
„Potrzebuje przestrzeni”.
„Może jeszcze zrozumie”.

A może po prostu nie chce.

I wiem, że to boli.

Dlatego łatwiej trzymać się wymówek. Bo wymówki zostawiają nadzieję.

A nadzieja potrafi być uzależniająca.

Czekasz na wiadomość. Sprawdzasz telefon. Analizujesz każde słowo. Szukasz znaków.

I nagle kilka sekund czyjejś uwagi staje się dla Ciebie dowodem miłości.

To nie jest miłość.

To jest głód.

A głodny człowiek potrafi uznać okruszek za ucztę.

W tym wszystkim zaczynasz tracić siebie - swój czas, energię, granice i spokój.

Życie staje się poczekalnią.

Siedzisz z biletem w ręku i czekasz na człowieka, który nawet nie sprawdził rozkładu jazdy.

Zadaj sobie więc inne pytanie:

„Dlaczego ja wciąż wybieram kogoś, kto mnie nie wybiera?”

Bo może problemem nie jest to, że ktoś Cię nie wybiera.

Może problemem jest to, że Ty ciągle wybierasz jego zamiast siebie.

Na moich sesjach pracujemy właśnie nad tym: nad potrzebą gonienia, czekania, analizowania i karmienia się nadzieją.

Nie nauczę Cię, jak zmusić kogoś do miłości.

Pomogę Ci zobaczyć, dlaczego tak długo próbujesz zdobyć ją od kogoś, kto daje Ci jej za mało.

Bo czasami największym przełomem nie jest jego wiadomość.

Nie powrót.

Nie „tęsknię”.

Tylko moment, w którym patrzysz na telefon…

i pierwszy raz nie czekasz.

Jeśli jesteś właśnie w tym miejscu - napisz do mnie.

Może czas przestać gonić i zacząć wracać do siebie.

#relacje #toksycznarelacja #samoocena #hipnoterapia #coachingrelacji
Odpuścić kontrolę nie znaczy się poddać.
To znaczy przestać walczyć z tym, czego nie możesz zmienić i zrobić miejsce na to, co może Cię pozytywnie zaskoczyć.

Puść to dalej! 

#życie #cytat #cytatyożyciu #myśli #emocje
Czasami prezent mówi o związku więcej niż tysiąc rozmów.

Nie chodzi o cenę. Możesz dostać czekoladę z Żabki, kubek za 5 złotych albo coś znalezionego pięć minut przed zamknięciem sklepu. Jeśli stoi za tym myśl: „Wiem, co lubisz”, naprawdę nie potrzeba fortuny.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy dostajesz byle co, a następnie masz obowiązek zachwycać się jak po otrzymaniu pierścionka z brylantem.

„Przecież coś ci kupiłem.”

„Ty zawsze jesteś niezadowolona.”

„Inne kobiety potrafią docenić gest.”

I bach.

Nagle temat nie dotyczy już prezentu. Dotyczy tego, że rzekomo jesteś niewdzięczna.

Zamiast powiedzieć:
„Zrobiło mi się przykro, bo mam wrażenie, że kompletnie mnie nie znasz”. 

Zaczynasz się zastanawiać:
„Może rzeczywiście przesadzam?”

I właśnie tutaj zaczyna się problem.

Bo pojedynczy nietrafiony prezent jest normalny. Każdy może się pomylić.

Ale jeśli przez lata dostajesz przypadkowe śmieci, a jednocześnie słyszysz, że nie masz prawa oczekiwać niczego więcej, to nie rozmawiamy już o guście.

Rozmawiamy o komunikacie:

„Nie muszę się wysilać, a ty masz być wdzięczna.”

A kiedy spróbujesz powiedzieć, że coś Cię zraniło, sytuacja zostaje odwrócona.

Ty jesteś roszczeniowa.
Ty jesteś materialistką.
Ty nie potrafisz docenić.
Ty robisz problem.

On nie musi się tłumaczyć.

Ty zaczynasz.

I właśnie dlatego takie pozornie absurdalne sytuacje potrafią niszczyć poczucie własnej wartości. Nie przez jeden prezent, lecz przez setki małych komunikatów, które z czasem zaczynasz brać za prawdę.

Przemoc nie zawsze wygląda jak krzyk.

Czasami wygląda jak „żart”.
Czasami jak cisza.
Czasami jak wieczne podważanie Twoich oczekiwań.
A czasami jak prezent, który ma Ci przypomnieć, że nawet na odrobinę wysiłku nie zasługujesz.

Nie chodzi o to, ile kosztował prezent.

Chodzi o to, co przez niego ktoś próbuje Ci powiedzieć.

I warto nauczyć się rozpoznawać te małe rzeczy, zanim złożą się w wielki schemat, w którym przestajesz pytać:

„Dlaczego on tak mnie traktuje?”

i zaczynasz pytać:

„Co ze mną jest nie tak?”

To właś
Oczywiście Twój mózg uznał, że najlepszym rozwiązaniem będzie wrócić do człowieka, przez którego wcześniej chciałaś uciec z własnego życia.

Genialny plan.
10/10.
NASA już dzwoni po szczegóły.

Bo przecież wystarczy, że napisał:

„Też za Tobą tęsknię.”

I nagle wszystkie kłamstwa, awantury, brak szacunku, manipulacje, samotność w związku i nieprzespane noce zostają magicznie wymazane.

Nie.

Tęsknota nie jest dowodem, że powinnaś wrócić.

Tęsknota oznacza, że była więź.
Że były emocje.
Że były wspomnienia.
Że Twój mózg przyzwyczaił się do obecności człowieka.

I czasami tęsknisz nie za nim.

Tęsknisz za tym, kim miał być.

Za jego wersją z początku związku.

Za wiadomościami o 23:47.

Za tym jednym weekendem, kiedy było cudownie.

Za chwilami, w których obiecywałaś sobie:

„Jeszcze trochę i będzie dobrze.”

A potem zaczynasz romantyzować trzy dobre dni i zapominasz o sześciu miesiącach emocjonalnego chaosu.

Bo mózg po rozstaniu potrafi zrobić niesamowitą rzecz:

wycina sceny, które bolały, i puszcza zwiastun najlepszych momentów.

I wtedy pojawia się:

„Może on się zmienił?”

„Może ja przesadziłam?”

„Może powinniśmy dać sobie jeszcze jedną szansę?”

A ja mam jedno pytanie:

CO KONKRETNIE SIĘ ZMIENIŁO?

Nie „czuję”.

Nie „wydaje mi się”.

Nie „on mówi, że zrozumiał”.

Co się realnie zmieniło w zachowaniu?

Bo „przepraszam” bez zmiany zachowania to często tylko aktualizacja regulaminu przed kolejnym sezonem tego samego serialu.

Nie wracaj dlatego, że jest Ci samotnie.

Nie wracaj dlatego, że on nagle zaczął tęsknić.

Nie wracaj dlatego, że zobaczyłaś jego zdjęcie i przez trzy godziny analizowałaś, dlaczego wygląda na szczęśliwego.

I przede wszystkim:

nie wracaj do starego związku tylko dlatego, że boisz się rozpocząć nowe życie.

Zadaj sobie brutalnie szczere pytanie:

Gdybym dzisiaj poznała tego człowieka dokładnie takim, jakim jest teraz - wybrałabym go?

Jeżeli odpowiedź brzmi „nie”…

to być może nie tęsknisz za człowiekiem.

Tęsknisz za historią, którą chciałaś z nim napisać.

A hi
A najczęściej kończy na zakazie zbliżania i emocjonalnych siniakach. 

Najpierw…

Od wiadomości o 2:00 w nocy.
Od „nigdy nikogo takiego nie spotkałem/am”.
Od chemii, której nie da się logicznie wytłumaczyć.
Od planów na przyszłość po kilku tygodniach.
Od poczucia: „to jest właśnie ta osoba”.

A potem pierwsza rysa.

Pierwszy krzyk.
Pierwsze poniżenie.
Pierwsze „to przez Ciebie”.
Pierwsze karanie ciszą.
Pierwsze odwracanie kota ogonem.

I zamiast powiedzieć:
„Stop. To mi nie służy.”

zaczynasz kombinować:

„Może miał/a gorszy dzień.”
„Może za mocno zareagowałem/am.”
„Może ja go/ją sprowokowałem/am.”
„Przecież potrafi być cudowny/a.”

I tak powoli wchodzisz do relacyjnego labiryntu, w którym przepraszasz za rzeczy, których nie zrobiłeś/aś, tłumaczysz zachowania, których nie powinieneś/powinnaś tłumaczyć i czekasz na wersję człowieka, którą pokochałeś/aś na początku.

A kiedy pojawia się chwila spokoju?

Ulga.

I właśnie ta ulga potrafi być cholernie myląca.

Bo zaczynasz myśleć, że skoro dzisiaj nie było awantury, to może „jest lepiej”.

Nie.

Brak pożaru nie oznacza, że dom jest bezpieczny.

Jeżeli ciągle musisz uważać, co powiesz, jak spojrzysz, gdzie pójdziesz, z kim porozmawiasz i w jakim nastroju wrócisz do domu — to nie jest spokój.

To życie na czujce.

I być może nie potrzebujesz kolejnej analizy jego/jej zachowania.

Być może potrzebujesz wreszcie zająć się sobą.

Dlaczego w tym tkwisz?
Co Cię trzyma?
Dlaczego wracasz, mimo że wiesz, jak to się kończy?
Jak odzyskać granice, poczucie wartości i własny kierunek?

Możemy zacząć właśnie od tego.

Zapisz się na  30-minutową sesję za 99 zł.

Nie po to, żeby ktoś za Ciebie podjął decyzję.
Po to, żebyś mógł/mogła lepiej zobaczyć, co naprawdę się z Tobą dzieje i od czego zacząć zmianę.

Napisz do mnie!

Czasami pierwszym krokiem nie jest odejście od człowieka.

Pierwszym krokiem jest powrót do siebie.

#toksycznarelacja #toksycznyzwiązek #relacje #hipnoterapia #coaching
ILE KOSZTUJE KOLEJNY MIESIĄC ŻYCIA Z TYM SAMYM PROBLEMEM?

Policz sobie.

3 DNI. 30 MINUT. 99 ZŁ.

Zastanawiasz się, czy praca ze mną jest dla Ciebie?

Nie musisz od razu kupować pakietu, decydować się na długą współpracę ani wydawać kilkuset złotych.

Sprawdź.

Przez najbliższe 3 dni możesz umówić ze mną 30-minutową sesję za 99 zł.

Dla porównania:

99 zł - kilka kaw i ciast
99 zł - jedna kolacja
99 zł - zakup, o którym za tydzień możesz nawet nie pamiętać
99 zł - kilka miesięcy kolejnej analizy sytuacji w głowie
99 zł - 30 minut konkretnej pracy nad Tobą.

I właśnie o to chodzi.

Nie musisz wiedzieć, czy coaching, hipnoza albo moja forma pracy będzie dla Ciebie odpowiednia.

Sprawdź to.

Przynieś jeden problem. Jedną relację. Jedną decyzję. Jedną rzecz, która od dawna siedzi Ci w głowie.

Porozmawiamy i zobaczymy, czy ta forma pracy ma dla Ciebie sens.

Jeżeli nie - przynajmniej będziesz wiedzieć.
Jeżeli tak - być może właśnie zrobisz pierwszy krok.

30 minut - 99 zł
Oferta tylko przez 3 dni
Liczba miejsc ograniczona

Napisz do mnie w wiadomości prywatnej i sprawdźmy, czy możemy razem zrobić coś konkretnego.

Zarezerwuj teraz i nie przegap okazji - wejdź na moją stronę WWW! 

#coaching #hipnoterapia #relacje #zmiana #rozwojosobisty
Odkładasz marzenia na później.

Bo teraz nie jest dobry moment.
Bo masz za dużo obowiązków.
Bo jeszcze musisz coś załatwić.
Bo inni Cię potrzebują.
Bo może kiedyś będzie łatwiej.

Tylko że „kiedyś” to kurewsko niebezpieczne słowo.

Bo można nim przykryć całe lata.

Możesz całe życie czekać na idealny moment, aż w końcu zorientujesz się, że idealny moment nigdy nie przyszedł.

Zrezygnujesz z podróży.
Nie powiesz komuś, co naprawdę czujesz.
Nie odejdziesz z miejsca, które Cię niszczy.
Nie zaczniesz tego projektu.
Nie zmienisz pracy.
Nie zadbasz o siebie.
Nie zrobisz tego, o czym po cichu marzysz.

Dlaczego?

Bo zawsze znajdzie się jakiś powód.

I właśnie tak człowiek zaczyna żyć cudzymi oczekiwaniami, cudzymi zasadami i cudzym scenariuszem.

A potem mówi:

„Nie wiem, kiedy to wszystko minęło”.

Minęło wtedy, kiedy kolejny raz powiedziałeś sobie:

„Jeszcze nie teraz”.

Nie chodzi o to, żeby rzucić wszystko w pizdu i jutro wywrócić życie do góry nogami.

Chodzi o coś znacznie trudniejszego.

Zacząć być ze sobą brutalnie szczerym.

Czego naprawdę chcę?

Czego już nie chcę?

Co mnie ogranicza?

Czego się boję?

Co robię tylko dlatego, że tak wypada?

I najważniejsze:

Jak wyglądałoby moje życie, gdybym przestał sabotować samego siebie?

Bo może nie potrzebujesz kolejnego roku.

Może potrzebujesz jednej prawdziwej decyzji.

A później następnej.

I następnej.

Bo życie nie zmienia się od samego myślenia o zmianie.

Życie zmienia się wtedy, kiedy przestajesz odkładać siebie na później.

#marzenia #coaching #cel #plan #myśli