Twoja prawda o sobie jest jedyna w swoim rodzaju. Uwierz w to!

Jak poznać siebie? Naucz się życia w zgodzie ze sobą…

Na początku umówmy się, że droga to poznania siebie, to proces, który trwa całe życie…

Jesteśmy, każdy z nas jest fascynują, bardzo złożoną i wyjątkową istotą. Nie można określać siebie na podstawie tego, co fizyczne lub mentalne. Znajomość psychologii, tego jak funkcjonuje nasz mózg, również w tym nie pomoże…
Dlaczego?
Każdy z nas jest indywidualną jednostką, która czuje, doświadcza, przeżywa wszystko na swój sposób i to jest piękne…

Żyj w zgodzie ze sobą…

Nie jest prawdą, że możemy poznać się całkowicie, totalnie. To wynika z faktu, że cały czas się zmieniasz. Każdego dnia doświadczasz czegoś nowego, zdobywasz nowe informacje, umiejętności, rozwijasz się.
Nawet, jeśli tego nie zauważasz, to Ty z dzisiaj, to zupełnie inna osoba, jak Ty sprzed tygodnia.
Dlatego właśnie napisałem, że jest to proces, podróż trwająca całe życie, ponieważ MY zmieniamy się przez całe życie.
Teraz pewnie się zastawiasz ” po co to robić, skoro i tak nie poznam siebie w pełni…”.
Już Ci mówię.
Bo sprawia to wielką radość.
Oczywiście poza frajdą
z poznawania siebie, idą za tym również inne plusy.
Taka podróż ma wpływ na jakość naszego życia. Na poprawę jakości naszego życia.
Życie w zgodzie ze sobą prowadzi nas do tego, że jesteśmy szczęśliwi.

Pozostając przy temacie podróży…
Niekończącej się podróży.
Św. Augustyn powiedział „Nie wychodź na zewnątrz. Wejdź w głąb siebie. We wnętrzu człowieka mieszka prawda”.

Nikt nie jest w stanie powiedzieć Ci kim jesteś, jaki jesteś. To Twoja droga. Tylko Ty możesz
to zrobić.

SAMOPOZNANIE, autorefleksja to istotna kwestia naszego życia…

Jakość Twojego życia zależy od stopnia poznania samego siebie…

W tym zdaniu zawarte jest wszystko…

Dosłownie. Kiedy znasz siebie, kiedy wiesz czego chcesz. Kiedy potrafi obiektywnie spojrzeć na siebie, to Twoje życie zyskuje jakość. Wszystko to, co robisz, wszystko to, czego doświadczasz pozwala Ci na osobisty rozwój. To jak traktujesz siebie, jaki masz stosunek do siebie wpływa na to, jak traktują Cię inni. Znajomość siebie umożliwia też podejmowanie bardziej świadomych decyzji w życiu. Determinuje naszą chęć zmian i podjęcia ryzyka, jeżeli coś nie idzie po naszej myśli.

Poznając siebie, poznajesz swoje ograniczenia i wady, nad którymi możesz pracować. Widząc swoje bariery, możesz zacząć szukać rozwiązania, jak je obejść.

Kolejny aspekt to zrozumienie, czego chcesz od życia. To luksus. Uwierz mi, bo wiele osób wciąż tego nie wie.
Kiedy słyszę, że ktoś nie jest zadowolony ze swojego życia zawsze pyta „a czego chcesz od życia?”, „co chcesz zmienić?”. I zazwyczaj mało kto potrafi szybko odpowiedzieć na te pytania…

Nie można robić, tego czego się chce, kiedy nie wiadomo, czego się chce…

I tutaj dochodzi do tematu miłość. Dla każdego znaczy to coś innego… Jednak jak chcesz zbudować związek, kiedy nie masz świadomości swoich pragnień, oczekiwań, tego, czego chcesz od drugiego człowieka, tego czego chcesz, żeby Ci dał, by związek miał smak… Nie wiedząc, nie znając swoich oczekiwań i pragnień, często szukamy na siłę albo błądzimy we mgle…
A potem Internet zalewa fala rozgoryczonych…
Skoro nie potrafisz określić, jaki ma być Twój związek, to czemu masz pretensje, że trafiasz na pierwsze, lepsze osoby i starasz się budować coś po omacku…

Zacznij od tego, żeby poczuć w sobie ciekawość siebie!

Odpowiedz sobie na pytania:

Kim jestem?

Jakie są moje wartości?

Czego chcę od życia?

Co mogę zrobić, żeby coś zmienić?

Jaki ma być mój związek?

Jaka jest praca moich marzeń?

Gdzie będę, jeśli teraz nie zrobię nic w swoim życiu?

Od czego mogę zacząć proces zmian?

Czy znam siebie dość dobrze?

Czy czuję spokój?

Kilka pytań. Tak na początek. Początek podróży.
Fascynujące, jeśli tylko dasz się jej ponieść.

Autorefleksja ma Ci pomóc w byciu lepszym każdego dnia.

Jesteś skalą dla siebie.

Zastanów się, gdzie jesteś, a gdzie chcesz być.

A potem zaplanuj kroki. Takie małe, które może zrobić od razu.

Dasz radę!

Proces rozgraniczenia…

Teraz nauczymy się budować granice opinii. Granica ma za zadanie chronić Twoją prawdę
o sobie.
Najważniejsze jest poznanie siebie. Zaprzyjaźnij się ze sobą. Pokochaj siebie. Bądź swoim najlepszym przyjacielem. Zrozum siebie, swoje emocje, wartości, cechy, zasady. Poznaj siebie na wylot. I to ma być Twoje zdanie, bez żadnego wpływu innych osób.

Ale…

Nie ma tutaj miejsca na żadne „ale”…

Ty i Twoje zdanie o sobie. Koniec.

Stań przed lustrem. Usiądź na podłodze i opowiedz sobie swoją historię.
To ma być piękna opowieść o Tobie, jakbyś był/była jedyną osobą na świecie, która nigdy nie słyszała tego, co mówili inni. Następnie zapamiętaj każdy szczegół tej opowieść.
To będzie Twój punkt startowy. Postrzegasz świat przez pryzmat swojego wnętrza, swoich zmysłów, przekonań, tego w co wierzysz i swoich doświadczeń.

Od teraz trzymaj to w sobie.
Twoja opowieść, to Twoja zbroja.

Zacznij od…

Każdego dnia. Zaraz po przebudzeniu. Powiedz sobie kilka dobry słów. Znajdź swoje najlepsze afirmacje, które będą budowały pozytywny szkielet Twojego dnia.

Zaczynaj od pytania „Co ja o sobie myślę?”.
I tutaj przypomnij sobie swoją opowieść.
Niech to będzie codzienny nowy start. Codzienna rozmowa ze sobą, o sobie. Pielęgnowanie swojej prawdy.

Oczywiście początki będą trudne.
W głowie będzie natłok myśli, opinii innych, Twój wewnętrzny krytyk będzie szalał
z wściekłości od nadmiaru pozytywnych doznać, jednak z czasem (bo zmiany to proces) zauważysz, że jest jakby ciszej, myśli są jakby bardziej czyste, bardziej Twoje.

Usłyszysz i wsłuchasz się w siebie.
Poczujesz spokój.

Wówczas opinie innych przestaną mieć znaczenie, uwolnisz się od tego, co inni myślą o Tobie.
Ponieważ najważniejszą prawdą, myślą przewodnią będzie Twoje zdanie na swój temat.

I tego z całego serca Ci i życzę i kibicuję mocno, żeby Ci się udało!

A teraz…

Złap słowa w moich książkach:

Tutaj kupisz moją drugą książkę – Książka – Trochę słów o Tobie… Trochę słów o mnie…

A tutaj pierwszą – Książka – Na własnych zasadach

A możesz chcesz kubek – Kubek “Powiedz sobie TAK”

A może jednak wiersze – E-book Namiętności…

Podobają Ci się moje teksty? Możesz wesprzeć moją twórczość wirtualną kawą – https://buycoffee.to/nawrocki

Znajdziesz mnie tutaj – (koniecznie zaobserwuj na Instagramie, tam publikuję trochę inne treści) – https://linktr.ee/NawrockiTomasz

Znasz to słowo doskonale, zadziwiają często, każdy z nas powtarza je w głowie wielokrotnie w ciągu dnia. W codzienny sytuacja, w rozmowach też bardzo do nadużywamy.
„MUSZĘ”. Czujesz to, co się w Tobie dzieje, kiedy je wypowiadasz. Czujesz to narastające napięcie, czujesz to, jak spinasz się, kiedy słyszysz je wypowiadane w Twoim towarzystwie.
Uważam, że jesteśmy niewolnikami własnej narracji. Niewolnikami słowa, które sprawia, że zaczynamy toczyć walkę z samym sobą. Dialog, monolog, który prowadzisz ze sobą i swoim otoczeniem jest nacechowany właśnie jednym wielkim zmuszaniem się do wszystkiego.
Myślę, że słowo „MUSZĘ” jest jednym z nielicznych słów, które wysysa z nas całą radość życia.
Znasz taką litanię poprzedzonych tym słowem spraw? Każdy ją zna.
– Muszę coś zmienić…
– Muszę się za siebie wziąć…
– Muszę spotkać się z…
– Muszę załatwić to…
– Muszę zarobić…
– Muszę zrobić…
– Muszę zadbać…
Tkwisz, a może tkwimy w karuzeli zmuszania się do wszystkiego, nawet rzeczy z pozoru przyjemnej poprzedzone tym słowem stają się przykrym obowiązkiem…
Wszystko, do czego się w życiu zmuszamy traci smak, zabiera wolność, ogranicza zdolność przeżywania i doświadczania.
Dlatego wiele czasu zajęło mi dojście do tego, że bardzo mało rzeczy w życiu „MUSZĘ”, wiele rzeczy „CHCĘ”, a co za tym idzie „MOGĘ”.
Teraz kiedy o tym myślę, to wiem, że poprzez słownictwo, jakiego używałem względem siebie, bardzo mocno sabotowałem swoje działania. Im bardziej coś musiałem zrobić, tym bardziej odkładałem to na potem. A to potem nie przychodziło nigdy.
Natomiast „MOGĘ” jest tak cudownie uwalniające, tak współgrające z tym, czego pragniemy, o czym marzymy.
Staram się dbać o to, by MÓC, a nie MUSIEĆ.
Mam w swoim otoczeniu ludzi, którzy też zwracają na to uwagę. Zwracają uwagę na słowa, bo one definiują to, jak podchodzi do szeregu spraw.
Sam też do znudzenia poprawiam ludzi, którzy w moim towarzystwie coś „MUSZĄ”.
Kiedyś wydawało mi się, że w życiu chodzi o to, żeby się zmuszać do wielu rzeczy, by osiągnąć coś, co sobie zaplanowaliśmy.
Gówno prawda.
Najgorsze teksty pisałem, kiedy wiedziałem, że „MUSZĘ” je napisać i wrzucić. Przez dwa lata zastanawiałem się nad tym, jak wydać książkę, bo „MUSZĘ” ją wydać. Przez ostatnie miesiące myślałem, co „MUSZĘ” zrobić, żeby ona się do mnie zbliżyła…
Dzisiaj „MOGĘ”. Dzisiaj czuję wolność wyboru i pełną odpowiedzialność za to, co się wydarzy.
Piszę, bo jest ciekaw tego, co wyjdzie z mojej głowy, płynę wraz ze słowami, wydaję książki, bo wiem, że mogę, a ludzie, a Wy, możecie je kupić i znaleźć w nich coś dla siebie, teraz mogę być przy Niej bez względu na to, jak potoczy się nasza wspólna podróż.
To tylko parę przykładów mojego „MOGĘ”.

A Ty? Jak wiele rzeczy jesteś w krótkim czasie zmienić w swoim życiu, kiedy uzmysłowisz sobie, że „MOŻESZ”, ale niekoniecznie „MUSISZ”.

„MOGĘ” zbliża nas do realizacji celów. „MUSZĘ” sprawia, że się od nich oddalmy.

Jedną z lepszych rzeczy, jakie kiedykolwiek w życiu usłyszałem, to zdanie, że w życiu nie chodzi o to, żeby robić, to co się lubi, ale to, co jest nam potrzebne.
Banalne? Nie do końca.
Jeżeli skupimy się na tym, co lubimy, to nigdy nie dojdziemy tam, gdzie chcemy.
Natomiast, jeżeli zrozumiemy, że istnieje ogrom spraw, które może są mniej przyjemne, ale potrzebne, by robić kolejne kroki naprzód, wówczas działamy sprawnie i efektywniej.

Nie muszę pisać tego tekstu, mogę go napisać, żeby dać Ci inną perspektywę i poznać Twój punkt widzenia. Zawsze masz wybór, możesz nie mieć kontroli nad swoim życiem i ciągle „musieć” coś zrobić, możesz też zrozumieć, że jakość Twojego życia zależy od Ciebie i „możesz” w tej kwestii zrobić naprawdę wszystko.

Możesz cieszyć się życiem, a możesz też próbować zmusić się, żeby odczuwać radość.

Głębia i powierzchowność, a wszystko definiuję główne słownictwo narracji Twojego życia.

Kup jedną z moich książek:

Książka – Trochę słów o Tobie… Trochę słów o mnie…

Książka – Na własnych zasadach

A może kubek:

Kubek “Powiedz sobie TAK”

Kubek “Nie mów mi”

Masz w sobie supermoc!
Uwierz mi.
Wielu ludziom wydaje się, że są w stanie zmienić drugiego człowieka, że mają moc zmiany jego życia. I wiecie co? Takiej mocy niestety nie mamy. Zmiana zawsze wynika z wewnętrznej chęci. Na tym to polega.
Jednak masz w sobie supermoc, jak wspomniałem.
Masz móc zmiany siebie, Masz możliwość podjęcia decyzji która Cię uzdrowi.
I wiesz co?
Dobre decyzje na początku nas uwierają. Dobre decyzje na początku nie są komfortowe. Dobre decyzje wkurwiają i budzą wątpliwości, bo podświadomie wiemy, że są słuszne.
Masz moc, zmiany swojego życia na lepsze.
Masz moc, wyjścia z relacji, która Cię rani.
Masz moc, powiedzenia „spierdalać” ludziom którzy Cię nie szanują.
Masz moc, by zawalczyć o lepszą pracę.
Masz moc, by pokochać siebie.
Masz moc, by docenić siebie.
Masz moc, mówienia o swoich pragnieniach i oczekiwaniach.
To jest w Tobie, to Twoja siła.
Chociaż wiem że czujesz strach i masz w głowie myśli, że Ciebie nic dobrego już w życiu nie spotka. Wyrzuć je, to nie są Twoje myśli, to Twój wewnętrzny krytyk drży, że straci nad Tobą kontrolę, kiedy zaczniesz żyć po swojemu I bez lęku.
Masz moc decydowania o swoim życiu.
Wystarczy jeden krok. Wystarczy jedna decyzja i wszystko może się zmienić.
Musisz tylko dać sobie szansę na szczęście i w nią uwierzyć.

Kup teraz moje książki. Z pewnością znajdziesz w nich coś dla siebie! Dzięki, że jesteś!

Książka – Trochę słów o Tobie… Trochę słów o mnie…

Książka – Na własnych zasadach

Ktoś ostatnio mnie zaczepił pytaniem, czy stawianie granic, to to samo, co budowanie muru wokół siebie.
Otóż spiesząc z odpowiedzią, niczym koń w galopie, mógłbym powiedzieć, że nie.
I w sumie uciąć temat. Odpowiedź padła, temat zamknięty, ale nie wyczerpany.
Jednym zdaniem, które potem rozwinę.
Nie stawiając granic, zaczyna spełniać oczekiwania kogoś, względem związku, zatem po czasie, orientujesz się, że w tkwisz w czymś, w czym tak naprawdę nie chcesz być. Co więcej, nie masz prawa sprzeciwu, bo to Twoja wina, gdyż na początku nie określiłaś/określiłeś tego, czego oczekujesz od relacji, w którą wchodzisz i przyjęte zostały czyjeś oczekiwania. To wyłącznie Twoja wina.
Wracając do muru, to ma on funkcję odgradzającą od ludzi, a granice, to Twoja strefa bezpieczeństwa, wpuszczasz za nie tych, którzy ją tego warci.

Czy zatem są granice?

Powiedzmy sobie, włącz teraz wyobraźnie, że Ty jako Ty jesteś jak niezależne państwo. Państwo ma granice, granicami w tym wypadku są Twoje wartości, prawdy, przekonania, poczucie własnej wartości, szacunek do siebie. To, w co wierzy, i czego trzeba bronić.
Kiedy zaczyna się konflikt? Wówczas kiedy jedno państwo naruszy strefę powietrzną drugiego państwa bez pozwolenia. Zrobi wrogi najazd, na Twoje terytorium.
Z nami jest podobnie. Jak ktoś Cię najeżdża, atakuje, to masz pełne prawo powiedzieć „Koguciku, naruszasz moje wartości!” lub „Złotko, nie podoba mi się to, co robisz? Zmruż oczy, to przykłady… Jeżeli ktoś robi to nachalnie i agresywnie można krzyknąć „spierdalaj” zawsze działa lub zastosować stopniowanie słowa „Nie”, czyli „Nie”, „Nie, nie, nie”. „ni chuja”. „Ni chuja” to wzmocniona, ostateczna wersja słowa „Nie”.

To teraz o samym stawianiu granic.

Granice to tak naprawdę Ty. Twoja strefa, która ma być bezpieczną przystanią. Miejsce, które wyznacza to, czego chcesz, na co możesz sobie pozwolić, a czego nigdy nie zaakceptujesz.

Granice nosisz cały czas w sobie.

PAMIĘTAJ.

Granice stawiasz od razu, kiedy widzisz, że ktoś się zbliża, zbliża bardziej niż inni. To dla Twojego dobra, ale też dla dobra drugiej osoby. To też wielka oszczędność czasu.
Mówienie głośno, że chcesz tego, tego, tego, w to wierzysz, to lubisz, to sprawia, że czujesz się dobrze, jest w chuj ważne!

Jednym z wielu problemów każdej relacji jest to, że ludzie z obawy przed zranieniem drugiej osoby, ze strachu, że ktoś ucieknie, nie będzie chciał zostać, zaczynają od przesuwania swoich granic. I nagle po czasie budzisz w środku nocy i czujesz, że coś Cię gryzie w środku, a spokój, który zawsze był nagle, gdzieś wyparował.
Nagle… Zaczynasz zastanawiać, jaki cudem zgodziłaś się na związek z czyimś mężem, chociaż nigdy tego nie uznawałaś, a teraz jak dziecko liczysz na to, że on zostawi żonę i będziecie żyli długo i szczęśliwie. Na bank…
Nagle… Budzisz się przy kobiecie, która na „dzień dobry” napierdala Ci nad głową scenami zazdrości, bo przyśniło się, że ją zdradzasz…
Nagle… Po kilkudziesięciu latach przemocy orientujesz się, że może faktycznie, trzeba to zakończyć, bo co z tego, że mówi, że kocha i robi zajebisty rosół, skoro zbyt często traci panowanie nad sobą.
Nagle… Patrzysz na kobietę, która uwielbia brać, ale nie daje niczego od siebie, a Ty wciąż liczysz na to, że ją naprawisz.

To nic innego, jak to, że Twoje granice przesunęły się poza Twój horyzont akceptacji, zacząłeś relację od poświęcenia, a nie współistnienia.
A Tobie już na starcie zabrakło odwagi, by powiedzieć, że coś Ci nie odpowiada.

I całe szczęście, jeśli przejrzysz szybko na oczy, bo znam takich, którzy okłamywali się przez lata, zanim coś do nich dotarło.

Prawda, kolejna prawda, moja prawda, moja wielka, wielka prawda jest taka, że nigdy nie trzeba się tłumaczyć z tego, gdzie stawiasz granice.
Chodzi o to, że nie musisz naprawdę wykładać ludziom całej swojej filozofii życiowej. Nie musisz mówić, na bazie czego, tworzysz swój system wartości.
Żyjemy w czasach, w których większość naszego najbliższego otoczenia, na czele z rodziną, próbuje nam układać życie. O ile nie potrafisz krzyknąć „to moje życie”, to tak właśnie jest. Złotouści, złotoradcy… Masz prawo do odmowy składania zeznań, kiedy ktoś zarzuca Ci, że coś robisz źle, że coś możesz zrobić inaczej. To również jest forma stawiania granic.

A teraz pora na najważniejszy punkt…
Może najtrudniejszy.
Granic się kurwa broni…
Jeżeli ktoś notorycznie narusza Twoje granice, pomimo tego, że zwracasz uwagę, że robi źle, że Cię rani, że burzy Twój spokój, to sorry, ale to jest znak, że ma Cię w dupie i pora powiedzieć sobie w twarz „do widzenia”.
Nie wiem , czy jest sens rozwijać ten punkt, nie wiem, czy naprawdę jest tutaj coś do dodania, bo zaraz ktoś mi powie „ale jak jesteś w związku, to wszystko działania inaczej, dajesz szansę na poprawę”. Ok. Super. Dajesz szansę, to dawaj. Jedną, drugą, może trzecią. Jednak jeśli dajesz komuś nieskończoną liczbę szans, a ten ktoś dalej jebie Cię na boku i robi wszystko po swojemu, to wybacz, ale robisz siebie w chuja na własne życzenie i udajesz, że tak nie jest.

A jak to jest z Tobą?

Bo powiem Ci w tajemnicy, że nie wszyscy potrafią stawiać granice.

Co za tym idzie, wiele osób jest wciąż zdziwiona, że ktoś ich najeżdża i robi burdel w życiu, według własnego widzimisię…

Podam CI kilka powodów do rozważań, czemu tak jest… Możesz się nie zgodzić, może coś Cię zaboli, jak zaboli, to trafiłem…

Przede wszystkim brak umiejętności stawiania granic wynika z tego, że ktoś nie jest świadomy tego, czego chce od życia. Nie ma oczekiwań, nie wie, co ze sobą zrobić. Bardziej dryfuje w życiu niż płynie do celu.

Chodźmy dalej. Duża liczba osób, które nie potrafią stawiać granic, to tak naprawdę udzie, którzy się nie szanują, nie mają wypracowanego szacunku do siebie przez co, cały czas stawiają dobro inne ponad swoje. Widzę to w komentarzach, widzę to na szkoleniach, widzę to w rozmowach.
A potem w takich ludziach coś pęka… Tylko że zrobili to sobie sami… Poprzez brak zrozumienia dla siebie i tego, że woleli gubić własne ja, by zadowolić innych…

Podsumowując, chociaż mógłbym pisać o tym bez końca.

Budowanie granic, wiąże się z pojęcie na temat świadomego i uważnego budowania relacji. A… Niestety lub stety wielu ludzi nie ma o tym zielonego pojęcia. Coś słyszeli, coś tam wiedzą, ale są jak owce błąkające się we mgle… A wilki nie śpią…

Prawda jest taka, może to tylko moja prawda, że bez wyznaczania granic jesteś w dupie…
A stawiając granice, budujesz życie, które jest wartościowe, odrzucasz ludzi, którzy nie pasują do Twojego systemu prawd i wartości i to jest plus, bo możesz zrobić przestrzeń dla kogoś, kto będzie z Tobą współgrał.
Wówczas relacja nie będzie poświęceniem i litanią błagań o uwagę, a czymś pięknym, co tworzy się we dwoje.

 

Przekonaj się, co moje książki zmienią w Twoim życiu!

Kup teraz moją drugą książkę – Książka – “Trochę słów o Tobie… Trochę słów o mnie…”

Kup teraz moją pierwszą książkę (bestseller) – Książka – “Na własnych zasadach”  

Kup teraz zestaw dwóch książek w promocyjnej cenie – dwie książki 

NAPIJMY SIĘ KAWY! POSTAW KAWĘ!

Jeśli podobają Ci się bezpłatne treści, które tworzę na FB, IG i blogu, jeśli czerpiesz z nich wartość, to możesz mnie wesprzeć stawiając kawkę! Potraktujmy to, jako wyraz szacunku dla pracy i czasu, jaki tutaj zostawiam, a w zamian mam dla Ciebie mam fragment mojej książki!

Dziękuję, że jesteś! Kawę postawisz klikając w link:

Kliknij i postaw mi wirtualną kawę!

Masz pełne prawo do podążania swoją drogą. Nawet jeśli inni uważają, że błądzisz…

Poszukiwanie drogi… To proces. Niektórzy trafiają na nią szybciej, inni wolniej. Ja szukałem ponad trzydzieści lat. Szukałem i się gubiłem. I nagle znalazłem. Była za siedmioma wzgórzami, za drogą wyłączoną z ruchu, za milionem zakrętów, setką dziur w jezdni… Chodzi mi o to, że nie było łatwo ją znaleźć. Jednak kiedy to nastąpiło, poczułem spokój. Wewnętrzne przeświadczenie, że jestem we właściwym miejscu, co więcej, we właściwym czasie.
Teraz idę sobie nią w swoim tempie. Raz szybciej, raz wolniej, ale zawsze do przodu. Nie mówię, że zawsze jest prosto, czasem zbaczam z kursu i muszę zawracać, czasem skręcę gdzieś w bok i idę nie swoją ścieżką, ale zawsze powracam.

Poza tym wszystkim moja podświadomość bardzo mnie w tym wspiera, a ja ufam jej bezgranicznie, bo tworzymy zgrany duet. Za każdym razem, kiedy odbija gdzieś w bok, to robi wszystko, żeby wrócił na swoją ścieżkę. Jest w tym najlepsza, jeśli chciałbym zrezygnować czy się poddać, to robi wszystko, żeby mocno pokazać mi, że nie ma powrotu, że moja droga, to moja droga i będziemy nią już szli do końca życia. Kiedyś nazywałem to sabotażem moich innych planów, dzisiaj jestem wdzięczny, że czuwa.

Co zrobić, żeby znaleźć własną drogę?

W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że to tylko moje wskazówki i nie są one złotą receptą na sukces, ale wierzę mocno, że znajdziesz w tych słowach, coś dla siebie.

Przede wszystkim, to najważniejszy krok, należy porzucić przeszłość. Wyobraź sobie, że pakujesz się na podróż. To działa dokładnie tak samo. Bierzesz plecak, bierzesz swoją przeszłość i wyciągasz z niej najważniejsze wnioski. Wkładasz je do plecaka i mocno stajesz w teraźniejszości.
Tu i teraz to jest dokładnie to miejsce, w którym masz się teraz znaleźć. To ten czas i ta przestrzeń. Tutaj masz panoramę możliwości, które mogę zaprowadzić Cię, gdzie tylko chcesz.
Szczęście przychodzi do tych, którzy są niegotowi. Nie musisz się szarpać, nie musisz biec, po prostu zastanów się, czego chcesz, odetchnij, znajdź swój cel, ponieważ żaden okręt nie jest w stanie dopłynąć do portu, jeżeli nie ma obranego odpowiedniego kursu…
Zatem daj sobie czas na zastanowienie, potem oczyść swój umysł z naleciałości związanych z przeszłością. Tym sposobem robisz sobie miejsce na odpowiedzi, które masz w sobie, dzięki temu je odnajdziesz.

„Nie musisz się szarpać, nie musisz biec, po prostu odetchnij, znajdź swój cel, ponieważ żaden okręt nie jest w stanie dopłynąć do portu, jeżeli nie ma obranego odpowiedniego kursu…”

Porzuć ograniczenia związane z cyferkami…

Nasze życie polega na zbieraniu doświadczeń. Żyjemy i poznajemy świat poprzez doświadczenia. Często słyszę, jak ktoś mówi, że jest już za późno… Otóż gówno prawda. Na nic w życiu nie jest za późno. Życie polega na smakowaniu, na próbowaniu za każdym razem czegoś nowe, aż do odkrycia tego, co sprawia nam przyjemność.
Mamy niestety pewną przypadłość, która sprawia, że stawiamy sobie w głowie niewidzialne mury, zza których potem boimy się wyjść…
To są przekonania i wdrukowania, którymi karmili nas znajomi, najbliżsi i chuj wie kto jeszcze. Porzuć to. Uwolnij swój umysł, którego nie obchodzi, ile masz lat… To tylko cyferki, tylko, a dla niektórych aż…
Masz czas. Każdy z nas go ma. To waluta. Na swój sposób. Możesz nią gospodarować w każdym momencie życia. Zależy to od Ciebie. To czy znajdziesz swój drogę w wieku dwudziestu lat, czy sześćdziesięciu lat nie ma najmniejszej różnicy. Efekt zawsze jest taki sam. Podniecenie, jakbyś dostał wymarzoną zabawkę pod choinkę. Poza tym, kiedy poczujesz, że jesteś na swojej drodze, to automatycznie zyskujesz nieskończone podkłady energii…

„To czy znajdziesz swój drogę w wieku dwudziestu lat, czy sześćdziesięciu lat nie ma najmniejszej różnicy. Efekt zawsze jest taki sam. Podniecenie, jakbyś dostał wymarzoną zabawkę pod choinkę”.

Poczuj wolność…

Tak, tak ja wiem, że zaraz ktoś mi powie, że jak tutaj być wolnym skoro praca, dzieci, mąż, żona, kredyt i tak dalej i tak dalej… A ja Ci powiem, że to wymówki. Wszystko można ze sobą pogodzić, jeśli się tylko chce. Możesz realizować siebie i mieć najlepszy związek na świecie, dzieci i nawet kredyt we frankach. Głowa. Wszystko masz w swojej głowie. Żyjesz albo dla siebie, albo starasz się żyć, żeby zadowolić innych. Wybór. Twój wybór. To właśnie spełnianie oczekiwań innych i ciągłe pomijanie siebie ogranicza naszą wolność i pompuje do naszego serce jad, który zabiera radość życia.
Masz prawo do szczęścia i życia po swojemu. Masz prawo zacząć stawiać na innych i powiedzieć im NIE, by móc powiedzieć sobie TAK!

Nie kupisz szczęścia…

Wbrew temu, co mówi współczesny świat, szczęścia się nie kupi. Może gonić z wyciągniętym jęzorem, spalać się w wyścigu szczurów, przepychać, pomiędzy stadem beczących owiec i jedyne co zdobędziesz to pieniądze, a potem jeszcze więcej pieniędzy i więcej, a w ostatecznym rozrachunku dojdziesz do momentu, kiedy powiesz sobie „na chuj mi to było…”.
Szczęście nie jest tym, co namacalne czy materialne, to energia, która wypełnia nas od środka. Nie ma jednej, prostej definicji szczęścia, dla każdego, to coś innego, jednak to, co chcę Ci tutaj powiedzieć, jest bardzo proste. Szczęście to jest to, co czujesz, a nie to, co możesz kupić, czy też dotknąć. Szczęście pochodzi z nas, z naszego wnętrza, a nie z zewnątrz. Paradoksalnie wiele osób szuka szczęścia poza sobą, zamiast zrozumieć i zacząć go szukać w sobie.

Nie czekaj, tylko działaj…

O tym bardzo dużo mówię. Powtarzam do znudzenia, że czekanie jeszcze niczego w życiu nie zmieniło. Dam Ci przykład. Chodzenie po linie. Utrzymanie równowagi na linie w dużej mierze zależy od ciągłego ruchu, moment zatrzymania może sprawić, że straci się równowagę i poleci głową w dół. Rozumiesz? Ruch. Poszukiwanie drogi to proces, ale nie znajdziemy jej, jeśli będziemy czekać… Czekać można w nieskończoność i nic z tego nie wynika…
Inny przykład? Zgubiłeś coś kiedyś? Coś ważnego? Pamiętasz kolejne etapy poszukiwań? Pamiętasz radość, kiedy to znalazłeś?
No właśnie. Z poszukiwaniem drogi jest podobnie.

Podsumowując!

Pomyśl, czy masz określone cele w życiu?

Zrozum, że wiek to tylko cyferki w Twojej głowie, umysł jest ponad tym.

Przyznaj się przed sobą, czy realizujesz swój plan, czy plan kogoś innego…

Zadaj sobie pytanie, czy podchodzisz do siebie z szacunkiem i miłością.

Zerwij z tym, co Cię ogranicza.

Wyrzucić ze swojego życia toksyczne relacje.

Próbuj czegoś nowe jak najczęściej.

Przestań wmawiać sobie, że „MUSISZ”, zamień to na „MOGĘ”.

Dbaj o swoje poczucie własnej wartości i swoją samoocenę.

Mów do siebie dobrze.

Rób listę marzeń, regularnie wizualizuj moment ich spełnienia.

Słuchaj siebie i tego, co Twoje wewnętrzne JA ma do powiedzenia.

Uwierz w siebie i swoje możliwości.

„Masz prawo do szczęścia i życia po swojemu. Masz prawo zacząć stawiać na innych i powiedzieć im NIE, by móc powiedzieć sobie TAK!”

A teraz, jeśli podobają Ci się moje teksty, to możesz wesprzeć moją twórczość. To wiele dla mnie znaczy…

Kliknij i postaw mi wirtualną kawę!

Zostań moim patronem i dobierz książkę i plakat.

Kliknij tutaj i kup moją książkę!

Szczęście to pojęcie indywidualne. Dla każdego znaczy zupełnie coś innego. BYĆ SZCZĘŚLIWYM – jest tyle odpowiedzi, co odpowiadających. Wychodzę z założenia, że szczęście buduje się od środka, od wewnątrz, a jego efektem końcowym jest błogie uczucie spokoju. Tak, jakby wszystko w życiu było na swoim miejscu.

Proces akceptacji siebie jest jednym z jego elementów. Myślę, że całkiem ważnym, bo im więcej rozmawiam z ludźmi, tym bardziej zauważam, że akceptacja siebie kuleje coraz bardziej. Jest to pewnie spowodowane tym, że dziwnym trafem szukamy jej poza sobą, a nie w sobie. Warunkujemy akceptację siebie od opinii innych, zamiast pracować i tworzyć swój obraz siebie, który nie podlegałby dyskusji z kimkolwiek.

Kroki tak? Zawsze powtarzam, że małe kroki przynoszą wielkie efekty. W tym wypadku jest podobnie.

1. Na szczęście się nie czeka. Szczęście się prowokuje.

Czekanie jeszcze nigdy nie przyniosło nikomu żadnych efektów. Mało bawią mnie ludzie, którzy są mistrzami narzekania, że wszystko jest nie tak, a tak naprawdę nawet nie wstali jeszcze z kanapy. Narzekacze-kanapowcy czekający aż ktoś przyjdzie i im da…
Otóż nie, szczęście masz w sobie, Ty określasz skalę priorytetów i wyznaczasz sobie cel swojej życiowej wędrówki, która ma Cię do niego zaprowadzić. Rób listę: Chcę tego…, chcę tego…, chcę tego… A potem rusz dupę i zacznij zapierdalać. Skala spełnienia marzeń jest nacechowana poświęceniami, to trzeba zrozumieć, na to trzeba być gotowym. Zmiany z początku bolą, a dopiero po jakimś czasie pokazują ogrom możliwości, jakie przed nami otworzyły.
Zatem ruszaj!

2. Nie kontrolujesz wszystkiego, ale masz wpływ na reakcje względem tego…

Są w życiu sytuacje, które mogą nas zaskoczyć. To zrozumiałe. Jednak zamiast załamywać ręce i mówić, że nie mam na to wpływu i stało się, to warto zwrócić uwagę, że tutaj poddajemy się już na samym starcie. A w życiu trzeba czasem powalczyć. Kiedy wydarzy się coś, czego nie sposób było przewidzieć masz możliwość doboru swojej reakcji na to. Możesz podjąć wyznawanie i zmienić kurs, albo usiąść bezczynnie i dać się odkładać po głowie. Reakcja – to Twoja decyzja. Twój wybór. Twój akt wolnej woli na to, co Cię spotyka. Bo wszystko jet po coś, tylko od Ciebie zależy jakie wnioski wyciągniesz z takich zdarzeń.

3. Gorsze dni się zdarzają i nie musisz sobie za nie dopierdalać…

Żyjemy w świecie, który pędzi. Mamy ciągle iść do przodu i się nie zatrzymywać. I tak biegniemy, biegniemy do tego stopnia, że czasem gubimy trasę…
Pierdol to!
To nie jest Twój wyścig. Ty decydujesz o tempie z jakim idziesz do przodu. Ty jesteś szefem. Masz gorszy dzień? Ok. To się zdarza. Weź głęboki oddech, rozejrzyj się, sprawdź trasę, poczuć otaczający Cię świat i ruszaj dalej. Momenty zatrzymania nie znaczą, że się cofasz. Po prostu zbierasz rozbieg.

4. Im więcej, tym lepiej…

Gówno prawda. Bierzesz sobie na głowę tyle spraw, że wyglądasz jak wielbłąd, który jest ciągnięty za milion sznurków naraz. Błąd. Chujowo wręcz. Nie jesteś w stanie ogarnąć wszystkiego w pojedynkę. Więcej pracy, nie znaczy więcej pieniędzy. Staraj się robić wszystko… z głową. Czyli mądrze!
Jesteś zegarmistrzem swojego zegara. Czas płynie dla wszystkich tak samo, jeśli nauczysz się nie przepierdalać go na durnoty, to zobaczysz ile go zyskasz.

5. Skończ z porównywaniem się do innych…

Ten punkt nawiązuje trochę do poprzedniego. Tracisz czas oglądając życie innych w Internecie, kiedy Twoje własne płonie… Zostaw to. To tylko wycinek życia, efekt końcowy, czasem poza, czasem maska, która skrywa cierpienie, kreacja na pokaz, a Ty bierzesz to do siebie i napierdalasz sobie w brzuch tym obrazem przy jednoczesnym biczowaniu, że Ty tak nie masz…
Porzuć takie myślenie. Największą krzywdę jaką możesz sobie zrobić, to właśnie porównywanie się do innych.
Jesteś skalą sam dla siebie. Jedyny punkt odniesienia to jesteś Ty sam. Ty z teraz, a a Ty z przeszłości. Rozumiesz?

6. Żeby dać, musisz mieć…

Wiele osób lubi pomagać innym i nie ma w tym naprawdę nic złego, jeśli jednak nie tracą przy tym siebie. Prawda jest taka, że najpierw trzeba postawić na siebie, by potem móc się tym podzielić z innymi. I nie ma w tym cienia samolubstwa, to zdrowy egoizm, tak to nazywam. Trzeba pokochać siebie, by móc pokochać kogoś, szanować siebie, by pokazać innym jak mają nas traktować, stać mocno na ziemi, by stawiać do pionu innych.

7. Bądź w gotowości…

Wytrwałość to droga do efektów, a sukces jest wypadkową ciężkiej pracy, farta i talentu…
Jednak na sukces, na szczęście trzeba być gotowym, żeby móc wykorzystać cały potencjał, kiedy tylko się pojawi. Zatem rób swoje każdego dnia, konsekwentnie, stwarzaj swoje szanse, a kiedy przyjdzie moment złap swoją okazję i jej nie wypuszczaj…

8. Uważność pozwala dostrzec w życiu więcej…

Ogrom informacji, które nas atakują, media społecznościowe, które kreują pozory życia, porównywanie się do innych, to wszystko sprawia, że tracimy kontakt z rzeczywistością.
Przestajemy być i żyć TU I TERAZ. Jesteśmy zawieszeni w przeszłości, marząc o przyszłości. A przyszłość kreujemy poprzez nasze działania w teraźniejszości.

9. Sięgaj dalej…

I nie chodzi tu o strefę komfortu czy inne przestrzenie. Po prostu uważam, że wyobraźnia nasza nie zna granic, a nawet najbardziej szalone pomysły, jeśli się w nie uwierzy mogą się sprawdzić. Regularne marzenie pozwala nam też na chwilę pobujać, co jest ważne w codzienności.

10. Doceniaj to, co masz…

„Wszędzie dobrze tam, gdzie nas nie ma…”. Znasz to? A może warto skupić się na tym, co mamy i pracować na to, by to rozkwitało. Często to, czego pragniemy, wcale nie jest tym, czego potrzebujemy… Pomyśl o tym.

Więcej tekstów, w których z pewnością znajdziesz coś dla siebie, jest w moich książkach.

Tutaj kupisz moją nową książkę – Książka – “Trochę słów o Tobie… Trochę słów o mnie…”

A tutaj pierwszą – Książka – “Na własnych zasadach”

Cześć, jeśli podobają Ci się bezpłatne treści, które tworzę na FB, IG i blogu, jeśli czerpiesz z nich wartość, to możesz mnie wesprzeć stawiając kawkę! Potraktujmy to, jako wyraz szacunku dla pracy i czasu, jaki tutaj zostawiam, a w zamian mam dla Ciebie mam fragment mojej książki!

Dziękuję, że jesteś! Kawę postawisz klikając w link:

Kliknij i postaw mi wirtualną kawę!

Na początku warto zauważyć, że większość rzeczy, o które martwisz się na co dzień, nigdy się nie wydarzą. Serio. To nic innego jak wymysł Twojego przerażonego umysłu, który karmi się niewidzialnymi potworami. Inaczej, Ty go nimi karmisz.

Mówiłem kiedyś o regule 5 sekund. Lubię ją. Przydaje mi się każdego dnia. Zrozum, że Twój umysł nie może myśleć o dwóch rzeczach równocześnie. Nie ogarnia tego i już. Reguła 5 sekund to nic innego jak sposób na przekierowanie swoich myśli na zupełnie nowe tory. Nowe tory, znaczy pozytywne myśli. Bardzo często spotykam się z opiniami, że nie mamy wpływu na to, o czym myśli. Gówno prawda. Naprawdę. My tworzymy swoje myśli, nasze myśli tworzą naszą rzeczywistość.
Wróćmy do pięciosekundowej reguły. Kiedy dopada Cię czarna myśl, taka wiesz, czarna w chuj, że czujesz paraliżujący strach rozlewający się po kręgosłupie, to po prostu zmień swój tor myślenia.
Jak to zrobić? Policz w głowie od 5 do 1, a następnie pomyśl o czymś miłym, pozytywnym. Twój umysł nie znam słowa „NIE”. Najnormalniej w świecie go nie czai. Dlatego w momentach paniki nie mów sobie „Nie denerwuj się”, zmień swoją narrację na „dam radę, na „wszystko będzie dobrze”. Zmiana narracji swojego życia prowadzi do zmiany swojego życia. Banalne. Zastosuj i powiedz mi, jak jest.
Jak już policzysz, to Twój umysł podjarany liczeniem zapomni, czym się martwił. To tak w dużym skrócie. Kwestia wprawy. Podobno nawyk wypracowuje się po 6 tysiącach powtórzeń.

A teraz kroki. Takie malutkie na początek, bo wiesz, małe kroki dają wielkie rezultaty.

Krok numer jeden.

Przestań się przejmować opiniami innych. Nikt za Ciebie życia nie przeżyje. Opinia innych o Tobie, nie jest Twoją prawdą o sobie. Tak po prostu. Nie mówię, by mieć wszystko i wszystkich w dupie. Jednak naucz się odróżniać konstruktywną krytykę od zawistnego dopierdalania.
Dam Ci przykład. Napisałem już miliony słów, tysiące tekstów, a każdy z nas jest inny i inaczej interpretuje mój przekaz.
Kiedy ktoś mi piszę „nie zgadzam się, bo spójrz, jest tak i tak, moim zdaniem…”, to otwiera pole do dyskusji, to prowadzi nas do nowych wniosków. A gdy ktoś pierdolnie tekstem „chujowo piszesz kurwo jebana”, to jest to dopierdalanie, z którym nie trzeba dyskutować. Szkoda czasu.

Krok numer dwa.

Naucz się żyć teraźniejszością, bo w tylko TU i TERAZ masz realny wpływ, by swoim działaniem kształtować swoje życie. Przeszłości nie zmienisz, ważne, by wyciągnąć z niej odpowiednie wnioski, nauczki z błędów, ale ona nie może być tym, co trzyma Cię w miejscu. Tylko ciągły ruch w życiu daje nam nad nim kontrolę. Przyszłość? Czasem za bardzo wybiegamy do przodu i zapominamy, że przyszłość zależy od tego, co zrobimy dzisiaj. Jeśli dzisiaj nie pracujesz na swoje lepsze jutro, to na chuj Ci jutro. Rozumiesz?

Krok numer trzy.

Odpierdol się od siebie. Raz na zawsze. Masz być przyjacielem dla siebie. Masz żyć w zgodzie z samym sobą, bo to, jak do siebie mówisz, ma kluczowy wpływ na Twoje nastawienie i stosunek do siebie. Polub się. Tak na początek. A następnie pokochaj siebie. I nie, to nie jest egoizm… Zapamiętaj.

Krok numer cztery.

Bądź świadomy. UOŚ. Lubię te trzy litery. Kreślą moje podejście do życia, czyli UWAŻNOŚĆ, ODPOWIEDZIALNOŚĆ i ŚWIADOMOŚĆ. Uważność pozwala nam na dostrzeganie tego, że sami tworzymy swoje życiowe szanse, odpowiedzialność określa to, że ponosimy konsekwencje własnych wyborów, a świadomość pozwala nam lepiej reagować na to, co tworzymy i co przydarza nam się w życiu.
UOŚ – zapamiętaj i praktykuj.

Krok numer pięć.

Wdzięczność. Naucz się doceniać to, co masz. Naucz się doceniać to, co zdobyłeś. Każdy dzień jest darem, jeżeli nauczysz się dostrzegać swoje małe zwycięstwa, wówczas zaczniesz budować swoją pewność siebie.

Krok numer sześć.

Zrozum, że w życiu chodzi o wybaczenie. Nie, nie innym, bo jeżeli ktoś Cię krzywdził, to wybacz, ale pamiętaj. Pamiętaj też, że wybaczenie jest dla Ciebie, wybaczasz sobie i możesz ruszyć dalej. Twoje wybaczenie jest bezwartościowe dla osoby, która Cię zraniła, bo ona ma Cię w dupie. Wybaczenie polega na tym, że zrzucasz z siebie poczucie krzywdy i żalu. Dzięki temu możesz ruszyć dalej.

Krok numer siedem.

Zacznij kurwa działać. Czekanie w życiu jeszcze nikomu nic wartościowego nie przyniosło. Czekanie to wymówka i dziecięca naiwność, że coś spadnie nam z nieba. Nic nam nie spadnie, nic nam się nie należy. O wszystko trzeba zawalczyć.

Krok numer osiem.

Bądź zawsze gotowy. Szczęście sprzyja tym, którzy są na nie gotowi. Tak mówią. I coś w tym jest. Działania i wytrwałość prowadzi do efektów. Jeżeli nie zrobisz przestrzeni dla swojego szczęście, jeżeli nie odnajdzie go w sobie i nie zaczniesz nad nim pracować, by się rozmnożyło, to nic z tego nie będzie.

Krok numer dziewięć.

Znajdź to, co sprawia Ci radość i rób to. Tutaj raczej komentarz jest zbędny.

A teraz idź i poćwicz swoje małe kroki. Znaczy to moje kroki, ale mam nadzieję, że Ci się przydarzą.

Szczęścia dla Ciebie.

 

Moje książki pozwolą Ci inaczej spojrzeć na życie, przyniosą refleksje, które zaprowadzą Cię do nowych wniosków. Są jak wskazówki, które poprzez słowa prowadzą do zmian, które wniosą do Twojego życia światło…

Tutaj kupisz moją nową książkę – Książka – “Trochę słów o Tobie… Trochę słów o mnie…”

A tutaj pierwszą – Książka – “Na własnych zasadach”

Tutaj znajdziesz zestaw dwóch książek w promocyjnej cenie – dwie książki 

Jeśli podobają Ci się bezpłatne treści, które tworzę na FB, IG i blogu, jeśli czerpiesz z nich wartość, to możesz mnie wesprzeć stawiając kawkę! Potraktujmy to, jako wyraz szacunku dla pracy i czasu, jaki tutaj zostawiam, a w zamian mam dla Ciebie mam fragment mojej książki!

Dziękuję, że jesteś! Kawę postawisz klikając w link:

Kliknij i postaw mi wirtualną kawę!

Co do ludzi, to mam z tym ostatnio problem i setkę mieszanych uczuć, ja nie mówię tutaj teraz o nas, mówię o ludziach. Ludziach z tak zawężonym polem widzenia, że są w stanie krytykować wszystko i wszystkich, którzy wykraczają poza ich ograniczony schemat myślowy osadzony gdzieś pomiędzy wczesnym stadium rozwoju kijanki i przejedzonego komara. Szczęście kłuje ich w oczy, a to tylko dlatego, że ktoś robi coś, co w ich mniemaniu jest wysiłkiem ponad miarę i trzeba to jak najszybciej zrównać z przeciętnością.

Warto uzmysłowić sobie wtedy, że jeśli Cię obgadują, to znaczy, że widzą Twoje plecy, znaczy, że jesteś daleko przed nimi i ich mózg z upośledzonymi neuronami, z szarymi komórkami otoczonymi bezdenna, debilną masą, odbiera to jako próbę wyjścia ponad przeciętność. A dla wielu przeciętność to Mount Everest ich możliwości.

Dlatego jak możesz próbować być szczęśliwy i robić coś, co sprawia Ci przyjemność? Jak możesz jeszcze starać się na tym zarabiać? Przyzwyczaj się i idź dalej. Zasada zachowania energii, czyli empiryczne prawo fizyki stwierdza, że w układzie izolowanym suma wszystkich rodzajów energii układu jest stała w czasie. Więc bądź swoim własnym układem izolowanym z opcją wyjebania na opinie innych. Bo przeciętność skrytykuje Cię za to, jakim jesteś, skrytykuje Cię za Twoje szczęście, za Twój związek i za to, że kochasz jedną osobę na świecie i jesteś tego pewien, skrytykuje Cię za to, że lubisz spędzać czas poza miastem, albo nakradłeś, więc po raz kolejny pojechałeś na wakacje, skrytykuje Cię za to, że chodzisz na siłownię, bo przecież „bojler” całkiem spoko prezentuje się na plaży, skrytykuje Cię za to, że na śniadanie jesz croissant’y własnej roboty, bo przecież, kurwa, kanapka z pasztetem też jest wporzo, skrytykuje Cię za Twój ubiór, za poglądy i za każdą książkę, którą w życiu przeczytałeś, bo przecież wszystkie prawdy objawione tego świata można poznać w kolejnych odcinkach „Ukrytej prawdy”. I w całej tej litanii rzeczy, do których mogą Ci się przypiedolić, znajdzie się każdy aspekt Twojego życia, który nie współgra z ich ubogimi poglądami średnio rozwiniętego susła moręgowanego porzuconego przez stado z powodu swojego ilorazu inteligencji.

Droga na szczyt jest samotna, naucz się ignorować, naucz się potakiwać, przybijać im piątki i uśmiechać się dobrotliwie i rób swoje. Znajdź w tej samotnej wędrówce dobrego towarzysza, który patrzy w tym samym kierunku i może Cię motywować. A co najważniejsze naucz się zarabiać na tych, którzy Cię krytykują, kieruj stadem, uczyń z ich zazdrości sposób na realizację siebie i zrób to tak, żeby wydawało im się, że to oni Cię kontrolują.

Czekanie to nie jest rozwiązanie. Nawet się to trochę zrymowało. Kiedyś już o tym pisałem, że ludzie mają tendencję do czekania na wszystko. Na miłość, na zmianę, na pieniądze, na prawda… Na dobre rzeczy w życiu czasem trzeba poczekać. TAK. Jednak to czekanie musi być zintegrowane z działaniem. Spędzasz z kimś czas, ten czas jest ważny dla tej osoby, bo potrzebuje go, by zaufać. Zatem dajesz czas, uwagę, obecność. Jesteś, czekasz, działasz. Podobnie jest z marzeniami. Masz cel, czekasz aż się spełni, ale każdego dnia robisz serię małych kroków w stronę jego realizacji.
Rozumiesz.
Tymczasem większość ludzi siedzi i mówi, że wizualizowanie nic nie pomaga, modlitwy zostają niewysłuchane, pozytywne myślenie jest do dupy.
No jest… jeśli nic więcej nie robisz.
Życie będzie kopać Cię w tyłek na różne sposoby. Osobiście uważam, że takie kopniaki są ważne, bo często pozwalają się obudzić. Poza tym wiesz, kopniaki wzmacniają pośladki, a twardym tyłkiem można rozłupywać orzechy lub gwoździe wbijać. Twardy tyłek fajnie wygląda. Prawda? Chodzi mi o szukanie pozytywów. No dalej!
Zmienić myślenie.
To podstawa.
Mam problem, zmień na mam wyzwanie.
To już brzmi inaczej prawda?
A i odpowiedzialność. Nie zapominaj, że to Ty ponosisz odpowiedzialność za własne życie, a bycie odpowiedzialnym polega na tym, by zadbać o siebie.
Mówisz sobie 'chcę mieć fajne życie, kochającą rodzinę, fajną pracę, chcę czuć szczęście”. Weź odpowiedzialność za swoje słowa i myśli i zadbaj, by tak właśnie było.
Nie od razu, to nie działa jak pstryknięcie palcami. To proces. Proces wymaga konsekwencji i składa się z wielu wzlotów i upadków.
Jeśli nie nauczysz się kochać siebie, to nie nauczysz się tego, jak dzielić się swoim uczuciem z drugim człowiekiem. Nie nauczysz się także tego, jak oczekiwać tego samego od drugiej osoby. WZAJEMNOŚĆ wiesz?
Jeśli skupiasz się na swoich myślach, działasz, podążasz swoją droga, to wokół Ciebie pojawiają się ludzie, którzy wyznają podobne wartości.
Wierzę w to. Więcej, ja to wiem, bo przerobiłem to na sobie. Sprawdziłem to.
A i jeszcze jedno. Dasz sobie radę.
I pamiętaj. Od tych życiowym kopniaków będziemy mieli zajebiste tyłki!

Po kilku latach zrozumiałem, że w życiu na samym początku trzeba być pogodzonym z samym sobą, mieć spokój, który możemy przekazać drugiej
osobie, wartości, którymi się kierujemy, prawdy, które wyznajemy.

Zajęło mi to dużo czasu i kilka razy w swoich poszukiwaniach mocno pobłądziłem, parę razy solidnie upadłem i zostało mi parę wyraźnych blizn. Dokładnie wiem czego nie chcę, wiem też czego pragnę i po to sięgam. Wiem też, że w życiu nie chodzi o to, co tak do końca robimy, tylko co zostawiamy po sobie w innych ludziach. Jakie mają odczucia, czy sprawiliśmy, że są lepsi, czy skłoniliśmy do refleksji, czy w jakiś sposób ich życie się zmieniło.

Bo dla mnie miarą wartości świadczącej o nas jest właśnie to jaki świat wokół tworzymy. I mam całą masę siły i energii i mogę się nią dzielić, chcę się nią dzielić, ale nie spalać przy tym, budować i czerpać od innych, bo mnie to fascynuje. Fascynują mnie ludzkie historie, nieplanowane spotkania, przypadkowe rozmowy.

Dzisiaj bardzo chciałbym być lepszy każdego dnia, dla Niej, dla siebie, dla bliskich. I może dzisiaj wiem więcej i czuję bardziej i wierzę, że to co nas określa to momenty w życiu, momenty, które mogą zmienić wszystko, momenty z pozoru niezauważalne.
I wiem, że nie muszę być superbohaterem, nie muszę zbawiać świata każdego dnia, bo ja chcę być dla kogoś prywatnym bohaterem, główną postacią życia.

Moim zdaniem, w życiu chodzi o to, że małymi krokami czynić świat trochę lepszy każdego dnia. Dla siebie, dla swoich najbliższych, dla przyjaciół, znajomych i nieznajomych, bo to definiuje naszą wartość.

Kliknij tutaj i kup moją książkę.

Masz pytania? Napisz e-mail

info@tomeknawrocki.pl

Ważne linki

Zapraszam do moich Social Mediów
na Facebooku, Instagramie i TikToku

© 2025 Tomasz Nawrocki. Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt: Kruku.net

Zgarnij rabat!
Zapisz się do naszego Newslettera aby otrzymać
kod rabatowy 15%.
    ZAPISZ
    Zapoznałam(em) się i akceptuję
    regulamin i politykę prywatności