W codziennym życiu nie zawsze jesteśmy w stanie unikać toksycznych osób. Toksyczne zachowania i negatywna energia mogą znacząco wpłynąć na nasze samopoczucie, zdrowie psychiczne i relacje z innymi ludźmi. Warto więc wiedzieć, jak rozpoznać toksyczne jednostki i jak z nimi skutecznie radzić sobie, zachowując przy tym zdrowie psychiczne.

Rozpoznawanie toksycznych ludzi.

Najpierw musimy nauczyć się rozpoznawać toksyczne osoby w naszym otoczeniu. Toksyczni ludzie często wywołują stres i negatywne emocje u innych, a ich zachowania mogą być trujące dla naszego samopoczucia. Oto kilka znaków, które pomogą ci rozpoznać toksyczne jednostki:

Negatywność: Toksyczne osoby często wyrażają negatywne myśli i emocje, zarówno wobec siebie, jak i innych. Ich pesymizm może być zaraźliwy.

Manipulacja: Toksyczne jednostki często próbują manipulować innymi, aby osiągnąć swoje cele. Mogą to robić poprzez kłamstwa, emocjonalne szantaże lub inne manipulacyjne taktyki.

Krytyka: Toksyczni ludzie często krytykują innych i wyrażają dezaprobatę wobec ich działań. Ich krytyka może być często nielogiczna lub nieadekwatna do sytuacji.

Wiktymizacja: Toksyczni ludzie często uważają się za ofiary i próbują przyciągnąć uwagę innych, wmawiając, że są niesprawiedliwie traktowani.

Brak wsparcia: To osoby, które rzadko lub w ogóle nie oferują wsparcia w trudnych chwilach. Zamiast tego, mogą stwarzać jeszcze większy stres.

Radzenie sobie z toksycznymi ludźmi.

Jeśli rozpoznasz toksyczne osoby w swoim życiu, istnieje kilka skutecznych strategii, które możesz zastosować, aby sobie z nimi poradzić:

Unikanie: Jeśli to możliwe, unikaj kontaktu z toksycznymi osobami. To najprostszy sposób, aby ochronić swoje zdrowie psychiczne.

Zarządzanie Emocjami: Jeśli nie możesz uniknąć toksycznych ludzi, ważne jest, aby zarządzać swoimi emocjami. Staraj się zachować spokój i nie daj się wciągnąć w negatywną atmosferę.

Ustalanie Granic: Wyraźnie określ swoje granice i nie pozwól, aby ktoś je przekroczył. Jeśli ktoś próbuje manipulować tobą lub cię krytykuje, daj mu do zrozumienia, że nie akceptujesz takiego zachowania.

Empatia: Czasami toksyczne zachowanie wynika z trudnych doświadczeń życiowych. Warto okazać empatię i zrozumienie, ale jednocześnie zachować zdrową odległość emocjonalną.

Wsparcie od innych: Szukaj wsparcia od ludzi, którzy mogą ci pomóc radzić sobie z toksycznymi osobami. Rodzina, przyjaciele lub terapeuta mogą być wsparciem w trudnych chwilach.

Widzisz…

Rozpoznawanie i radzenie sobie z toksycznymi osobami to ważna umiejętność, która pomaga zachować zdrowie psychiczne i dobre relacje z innymi. Unikanie toksycznych jednostek, zarządzanie emocjami, ustalanie granic, okazywanie empatii i szukanie wsparcia od innych to kluczowe strategie w tym procesie. Nie pozwól, aby toksyczne osoby zatruły twój umysł i emocje – naucz się radzić sobie z nimi w zdrowy sposób.

Zanim pójdziesz, mam jeszcze kilka słów.
Przeczytaj, jeśli czerpiesz wnioski, refleksje, inspiracje z moich tekstów.

Coraz częściej spotykam się z tym, że ludzie atakują za to, że proponuję wirtualną kawę, patronite, że nie rozdaję książek za darmo, że konsultacje są płatne… Trochę tego nie rozumiem, a może nawet nie wiem, jak do tego podejść.
To, co ja robię, to jest pisanie. To są szkolenia, warsztaty, wykłady psychologiczne, zdobywanie wiedzy, że przetworzyć to na treści, które pomagają innym.
Książki są wyrazem tego i głównym nośnikiem prawd i zasad, w które wierzę.
Szkolenia i konsultacje to specjalnie przygotowane zestawy pytań, które mają pomóc Ci w rozwiązaniu problemów, określić cele, nauczyć stawiać granice, pomóc w trudnym okresie życia.
Codziennie wysłuchuję dziesiątki historii, codziennie odpowiada na setki komentarzy, przygotowanie treści zajmuje około 4 godzin, kolejne 6-8 godzin to czas poświęcony na odpowiadanie na wiadomości, przygotowanie paczek z książkami, konsultacje, rozmowy z ludźmi. Staram się nigdy nie zostawić nikogo bez pomocy czy odpowiedzi.

Mówię to dlatego, żebyś się mogli lepiej poznać.

Możesz czytać i możesz brać to, co najlepsze dla siebie i wcielać w życie. Trzymam kciuki każdego dnia. Możesz mnie wspierać wirtualną kawą co jakiś czas i dać mi do zrozumienia, że doceniasz to, co robię. Kwota Twojej wpłaty jest dowolna, Ty decydujesz.
Możesz dać dowód na to, że naprawdę cenisz moją twórczość i zakupić e-book lub książkę.
Możesz też mieć to wszystko gdzieś i brać za darmo, mając za nic czas, który tutaj poświęcam.
Każdy ma wybór. To świadczy o nas.

Możesz teraz zostawić po sobie wirtualną kawę. Link znajdziesz poniżej.

Dziękuję.

Kłaniam się nisko!

Jeśli, jednak jestem Ci w jakiś sposób bliski, może kiedyś Ci pomogłem, to zobacz, co dla Ciebie przygotowałem.

Pakiet 3 książek – kliknij tutaj!

Pakiet „Na własnych zasadach” i „Wyznania przeterminowane” – kliknij i kup teraz!

Potrzebujesz porozmawiać, odnaleźć swoją drogę, szukasz wskazówek, pragniesz pomocy. Przeprowadziłem setki rozmów, dlatego pomogę Ci sprawić, że wrócisz na właściwe tory. Skorzystaj z konsultacji, pozostały jeszcze wolne terminy na październik! – zarezerwuj termin konsultacji!

Wypiliśmy już kawę? Kawa to forma codziennego wsparcia, dzięki, któremu mogę się rozwijać, poszerzać wiedzę, którą mogę się dzielić, rozbudowywać treści w mediach społecznościowych.
Dlatego dziękuję, jeśli zdecydujesz się pozostawić po sobie ten mały rodzaj wsparcia!
Wierzę, że wszystko do nas wraca pomnożone! W zamian otrzymujesz 15% rabat!
KLIKNIJ I POSTAW KAWĘ

Często pytacie, jak ponownie zaufać. Zacząłem trochę zgłębiać ten temat i odkryłem, że lęk przed zaufaniem ma swoją nazwę. To pistanthrophobia.

Wielu z nas doświadczyło rozczarowania lub zdrady w pewnym punkcie swojego życia. Zrozumiałe jest, że ponowne nawiązanie zaufania do tych, którzy nas zranili, jest wyzwaniem. Zaufanie samo w sobie nie jest proste, a dla osób cierpiących na pistanthrophobię, czyli irracjonalny lęk przed budowaniem bliskich i osobistych relacji, może wydawać się niemal niemożliwe.

Zaufanie to nie jest zasób, który masz lub nie masz – to proces, który rozwija się na przestrzeni miesięcy i lat dzięki wspólnym doświadczeniom i relacjom. Niestety, zaufanie można stracić stosunkowo łatwo. Mówi się jednak, że ostatnią rzeczą, jaką tracimy, jest nadzieja, a czas leczy wszystkie rany.

Czym jest pistanthrophobia?

To lęk charakteryzujący się irracjonalnym strachem przed nawiązywaniem bliskich i osobistych relacji z innymi ludźmi. Wcześniejsze traumy lub negatywne doświadczenia obciążają tę osobę na tyle, że strach przewyższa jej chęć zaufania.

Osoby z pistanthrophobią zaczynają podejrzewać, że każdy kiedyś ich zawiedzie lub zdradzi. Stają się wyjątkowo nieufne. Boją się, że jeśli ktoś lub coś zrobiło im krzywdę w przeszłości, to może się to powtórzyć, więc robią wszystko, by uniknąć tego ryzyka.

Pistanthrophobia – strach przed zaufaniem.

„Dlaczego to zawsze przydarza się właśnie mnie?” „Nigdy nie będę szczęśliwy.” „Zawsze będę samotny.” To tylko niektóre z myśli, które ciągle powracają.

Chcieliby dawać miłość i zaufanie, ale czują, że nie są w stanie tego zrobić. Dlatego, oprócz nieufności, odczuwają rozczarowanie, frustrację, smutek, złość, poczucie winy i ogólną wstyd.

Objawy pistanthrophobii

Nikt nie chce odczuwać bólu, ale jeśli stracisz zdolność do zaufania, utracisz także podstawy zdrowych relacji międzyludzkich. Skutki pistanthrophobii wpływają na wiele obszarów życia, w tym pracę, rodzinę i związki romantyczne.

Brak zaufania może się różnie objawiać, często jest to:

Unikanie działań, które wymagają bliskiego kontaktu z innymi.
Wycofanie się z obawy przed krytyką i lękiem przed osądzeniem, odrzuceniem lub zdradą.
Unikanie uczestnictwa w wydarzeniach lub spotkaniach z nieznajomymi.
Unikanie ryzyka emocjonalnego w relacjach i obawa przed ponownym rozczarowaniem.
Wszystkie te zachowania nasilają się, w miarę jak zaangażowanie emocjonalne w relacje z innymi staje się bardziej problematyczne.

Brak pewności siebie

Zazwyczaj trudności z zaufaniem innym mają swoje źródło w braku zaufania do siebie. To brak zaufania wpływa na naszą intuicję lub zdolność rozróżnienia, czy inna osoba jest godna zaufania, czy nie.

Osoby z pistanthrophobią niekoniecznie są pozbawione intuicji, po prostu nie ufają jej. Nawet jeśli ich intuicja podpowiada im coś, często nie ufają swoim własnym przekonaniom. To prowadzi do jeszcze większej nieufności, gdyż obawiają się, że są bezbronni wobec potencjalnych zagrożeń.

W rezultacie trudności z zaufaniem wpływają na wiele innych obszarów życia, w tym zdolność do obrony siebie w sytuacjach konfliktowych. Dlatego terapia jest ważnym krokiem w procesie przezwyciężania pistanthrophobii.

Zaufanie nie przychodzi nagle, zarówno wobec siebie, jak i innych. Dlatego ważne jest szukanie pomocy, aby przezwyciężyć pistanthrophobię. Psychoterapia może pomóc w leczeniu emocjonalnych ran i rozwiązaniu przyczyn problemu.

Aby odzyskać zaufanie, trzeba nauczyć się radzić z bólem, nie unikać go. To proces, który wymaga czasu i odpoczynku. Rozpoczynanie nowych związków może być zbyt wcześnie, gdy emocje są jeszcze niestabilne. Ćwiczenie zaufania w małych, codziennych sytuacjach może pomóc w stopniowym odzyskiwaniu zaufania.

Zaufanie drugiej osobie to wyzwanie, ale jest niezbędne do tworzenia zdrowych relacji. Warto wysilić się, by odzyskać to zaufanie, ponieważ przynosi ono wiele korzyści, w tym większe poczucie szczęścia i pewności siebie oraz łatwiejsze radzenie sobie z problemami. To trudne, ale warto podjąć wysiłek.

Więcej wskazówek znajdziesz w moich książka! A każdy zakup utwierdza mnie w tym, że doceniacie to, co robię, bierzecie z moich tekstów coś dla siebie!

Pakiet 3 książek – kliknij tutaj!

Pakiet „Na własnych zasadach” i „Wyznania przeterminowane” – kliknij i kup teraz!

Potrzebujesz porozmawiać, odnaleźć swoją drogę, szukasz wskazówek, pragniesz pomocy. Przeprowadziłem setki rozmów, dlatego pomogę Ci sprawić, że wrócisz na właściwe tory. Skorzystaj z konsultacji, pozostały jeszcze wolne terminy na październik! – zarezerwuj termin konsultacji!

Wypiliśmy już kawę? Kawa to forma codziennego wsparcia, dzięki, któremu mogę się rozwijać, poszerzać wiedzę, którą mogę się dzielić, rozbudowywać treści w mediach społecznościowych.
Dlatego dziękuję, jeśli zdecydujesz się pozostawić po sobie ten mały rodzaj wsparcia!
Wierzę, że wszystko do nas wraca pomnożone! W zamian otrzymujesz 15% rabat!
KLIKNIJ I POSTAW KAWĘ

Oprawca psychiczny nie zawsze jest łatwy do zidentyfikowania. Często istnieje przekonanie, że takie osoby mogą nam zaszkodzić jedynie wtedy, gdy mamy z nimi kontakt fizyczny.

Jednakże problem tkwi w tym, że są jednostki, które potrafią nas zranić bez konieczności stosowania przemocy fizycznej. Ich działania są równie bolesne, a czasem nawet bardziej, niż obrażenia fizyczne.

Istnieje wiele przyczyn, dla których oprawcy emocjonalni czują, że mają prawo sprawiać cierpienie innym, których uważają za słabszych.

To jest jedno z najbardziej przygnębiających objawów nierówności społecznej. Jest on ściśle związany z koncepcją permanentnego sukcesu i wzajemnej rywalizacji w społeczeństwie, w którym przyszło nam żyć.

Taka osoba chce po prostu sprawić, że czujesz się bezwartościową osobą.

Możemy go spotkać praktycznie wszędzie: w naszej rodzinie, w związkach partnerskich, wśród przyjaciół, w szkole, na uczelni, w miejscu pracy. Nie ma ucieczki od tej formy przemocy. Ona istnieje i nie można uniknąć jej obecności. Oprawcy emocjonalni…

To, co możemy zrobić, to nauczyć się rozpoznawać ich charakterystyczne cechy. Gdy już to zrobimy, ważne jest, aby być ostrożnymi i zawsze czujnymi, aby właściwie zrozumieć ich działania.

Choć w tej dziedzinie psychologowie i eksperci nie zawsze zgadzają się co do wszystkich kwestii, jedno jest pewne – oprawcy emocjonalni nie są zwykle osobami cierpiącymi na choroby psychiczne. W większości przypadków szkodzą innym po prostu po to, aby udowodnić swoją dominację nad innymi.

Nie jesteśmy jednak bezbronni. Zidentyfikowano pięć charakterystycznych cech, które często występują u tego rodzaju jednostek.

1. Oprawca emocjonalny a brak tolerancji
Oprawca emocjonalny nie akceptuje różnorodności i odmienności. Jego światopogląd jest ograniczony tylko do swojego własnego. Nie docenia niczego, co jest odmienne. W relacjach z osobami przeciwnego płci uważa partnera zawsze za słabszego i mniej istotnego. Często wykazuje cechy szowinizmu lub feminizmu w ich skrajnych formach.

W zależności od statusu społecznego drugiej osoby, jego zachowanie może ulegać zmianom. Jeśli ktoś podziela jego skrajne przekonania, to zbliża się do takiej osoby. W przeciwnym przypadku odgradza się i przybiera postawę wyraźnie odtrącającą. Jego postępowanie jest silnie uwarunkowane uprzedzeniami społecznymi, co sprawia, że jest łatwy do zidentyfikowania w sytuacjach, w których przejawia brak szacunku wobec innych i ich dyskryminuje.

2. Upór i brak elastyczności
Oprawca emocjonalny zachowuje się tak, jakby był jedynym decydentem we wszystkim. Nie interesują go zdania ani punkty widzenia innych. Zwykle narzuca swoje przekonania innym, niezależnie od kontekstu czy sytuacji. W trakcie negocjacji nie ustępuje ani kroku, ponieważ przekonuje siebie, że tylko jego punkt widzenia jest ważny.
Uważa, że kontroluje każdą sytuację, z jaką się spotyka, i że zawsze ma rację. Inni są w jego mniemaniu w błędzie, a ich pomysły są wynikiem ignorancji i niższości. Jest negatywnym liderem, który chce zawsze dominować, manipulować i być w centrum uwagi.

3. Czarne-białe myślenie
Dla osób o takiej osobowości świat skupia się tylko na dwóch kolorach: białym i czarnym. Oprawca emocjonalny nie akceptuje istnienia żadnych odcieni szarości. Nie jest zdolny do wybaczania, uwzględniania kontekstu czy akceptacji błędów – nawet swoich własnych.
Można by rzec, że żyje według zasady: „Albo miłość, albo nienawiść”, a to tworzy dualistyczny światopogląd, gdzie istnieją tylko rzeczy dobre i złe, prawda lub kłamstwo, zwycięstwo lub porażka. Te przekonania kształtują jego sposób reagowania na różne życiowe sytuacje.

4. Nadmierna wrażliwość
Osoby o takiej osobowości źle radzą sobie z emocjami. Gdy doświadczają porażek, trudno jest im się podnieść i zacząć od nowa. Jeśli osiągają sukces, uważają to za swoją zasługę.

Choć ogólnie przyjmuje się, że skrajności nie są zdrowe, to oprawca emocjonalny inaczej to postrzega. Lubi ekstrema i aktywnie dąży do osiągania skrajnych celów.

Krytyka samego siebie jest dla niego rzadkością. Ocenia siebie z dużą surowością, co sprawia, że łatwo wpada w smutek i depresję. Często zapada w głęboką otchłań negatywnych uczuć, z której trudno go wydobyć. Właśnie to jest dowodem na jego niską samoocenę, co powoduje nieustanny lęk i tendencję do odgrywania roli ofiary.

5. Urok osobisty
Kiedy oprawca emocjonalny stara się zdobyć zaufanie swojej ofiary, zachowuje się jak najbardziej sympatyczna osoba na świecie. Ludzie w jego otoczeniu mają trudność z rozpoznaniem jego prawdziwych intencji. Ten typ osobnika jest znakomitym aktorem, zaskakuje swoją charyzmą, dlatego jest zwykle lubiany w swoim otoczeniu.

Osoby w jego otoczeniu, zwłaszcza ofiary, często nie są w stanie uwierzyć, że mają do czynienia z oprawcą. Niemniej jednak warto zaznaczyć, że życie oprawcy emocjonalnego jest pełne samotności i pustki. Jego największą karą jest to, że nie jest w stanie prawdziwie nikogo pokochać. Sam staje się jedną z własnych ofiar.

Więcej wskazówek znajdziesz w moich książka! A każdy zakup utwierdza mnie w tym, że doceniacie to, co robię, bierzecie z moich tekstów coś dla siebie!

Zanim pójdziesz, mam jeszcze kilka słów.
Przeczytaj, jeśli czerpiesz wnioski, refleksje, inspiracje z moich tekstów.

Coraz częściej spotykam się z tym, że ludzie atakują za to, że proponuję wirtualną kawę, patronite, że nie rozdaję książek za darmo, że konsultacje są płatne… Trochę tego nie rozumiem, a może nawet nie wiem, jak do tego podejść.
To, co ja robię, to jest pisanie. To są szkolenia, warsztaty, wykłady psychologiczne, zdobywanie wiedzy, że przetworzyć to na treści, które pomagają innym.
Książki są wyrazem tego i głównym nośnikiem prawd i zasad, w które wierzę.
Szkolenia i konsultacje to specjalnie przygotowane zestawy pytań, które mają pomóc Ci w rozwiązaniu problemów, określić cele, nauczyć stawiać granice, pomóc w trudnym okresie życia.
Codziennie wysłuchuję dziesiątki historii, codziennie odpowiada na setki komentarzy, przygotowanie treści zajmuje około 4 godzin, kolejne 6-8 godzin to czas poświęcony na odpowiadanie na wiadomości, przygotowanie paczek z książkami, konsultacje, rozmowy z ludźmi. Staram się nigdy nie zostawić nikogo bez pomocy czy odpowiedzi.

Mówię to dlatego, żebyś się mogli lepiej poznać.

Możesz czytać i możesz brać to, co najlepsze dla siebie i wcielać w życie. Trzymam kciuki każdego dnia. Możesz mnie wspierać wirtualną kawą co jakiś czas i dać mi do zrozumienia, że doceniasz to, co robię. Kwota Twojej wpłaty jest dowolna, Ty decydujesz.
Możesz dać dowód na to, że naprawdę cenisz moją twórczość i zakupić e-book lub książkę.
Możesz też mieć to wszystko gdzieś i brać za darmo, mając za nic czas, który tutaj poświęcam.
Każdy ma wybór. To świadczy o nas.

Możesz teraz zostawić po sobie wirtualną kawę. Link znajdziesz poniżej.

Dziękuję.

Kłaniam się nisko!

Jeśli, jednak jestem Ci w jakiś sposób bliski, może kiedyś Ci pomogłem, to zobacz, co dla Ciebie przygotowałem.

Pakiet 3 książek – kliknij tutaj!

Pakiet „Na własnych zasadach” i „Wyznania przeterminowane” – kliknij i kup teraz!

Potrzebujesz porozmawiać, odnaleźć swoją drogę, szukasz wskazówek, pragniesz pomocy. Przeprowadziłem setki rozmów, dlatego pomogę Ci sprawić, że wrócisz na właściwe tory. Skorzystaj z konsultacji, pozostały jeszcze wolne terminy na październik! – zarezerwuj termin konsultacji!

Wypiliśmy już kawę? Kawa to forma codziennego wsparcia, dzięki, któremu mogę się rozwijać, poszerzać wiedzę, którą mogę się dzielić, rozbudowywać treści w mediach społecznościowych.
Dlatego dziękuję, jeśli zdecydujesz się pozostawić po sobie ten mały rodzaj wsparcia!
Wierzę, że wszystko do nas wraca pomnożone! W zamian otrzymujesz 15% rabat!
KLIKNIJ I POSTAW KAWĘ

Wiesz, nie wchodźmy w szczegóły, nie mówmy, że narcyzem może być tylko facet, chociaż tak bywa zdecydowanie częściej, chociaż ja narcyzem, które genialnie się kamuflują znam wiele…

To subiektywny tekst o tym, jak taka relacja przebiega, na co trzeba uważać, na co wracać uwagę…

Faza 1 – LOVE BOMBING, czyli jesteś miłością mojego życia…

Początki są różowe, jak świnka Piggy w najlepszy latach świetności. Na początku dostajesz bardzo duży zastrzyk emocji. Dostajesz paletę zachowań, które są jak wędka zarzucona z przynętą dopasowaną specjalnie do Ciebie.
Kwiaty, kolacje, niespodzianki. Od małych po duże. Wszystko po to, żeby wywołać u Ciebie poczucie wyjątkowości, zalać Cię endorfinami.

Intymność jest szaleńcza. Wszystko ma sprawić, że stracisz czujność, przestajesz widzieć to, co wydaje się złe, zaczynają tworzyć się więzi, chore więzi, bo wszystko opiera się na wierze, że tak kolorowo będzie zawsze…

Zaczynasz się otwierać, pojawia się bliskość, a nawet nie wiesz, że wszystko to, na pewno zostanie użyte przeciwko Tobie… Jesteś jak w transie, śnie, z którego nie chcesz się wybudzisz, z którego nawet najbliżsi nie potrafią Cię wybudzić…

W tej fazie zwróć uwagę na:

Wielkie uczucie po kilka dniach znajomości…

Ostrzeżenia bliskich…

Deklaracje, obietnice i hojność uczuciową…

Faza 2 – W sieci pająka…

Nie zwracasz na to uwagi, ale jesteś coraz bardziej uzależniony/a od narcyza… Oblepia Cię, niczym pająk pajęczyną tak, że zaczynasz traci kontakt ze światem. Osacza Ciebie i Twoje myśli.

Może się odbywać na różne sposoby. W tej fazie wszystko skupia się na wywołaniu przywiązania, które z czasem będzie przybierało formę kontroli, niestety z racji różowych okularów, na razie wydaje Ci się to urocze…

Snucie planów na przyszłość, obietnice, przysięgi, tym wszystkim narcyz namiętnie Cię karmi…

Na co warto zwrócić uwagę?

Na to, że plany nie są konkretne…

Na tym, że czujesz, że gubisz siebie, ale jeszcze nie masz do końca świadomości tego…

Na to, że zaczyna zaniedbywać siebie i swoje potrzeby, tracisz własne zdanie…

Faza 3 – Pokaż mi swoją miłość…

W skrócie. Masz udowodniać na każdym kroku swoją miłość względem toksyka i niekoniecznie liczyć na to samo. Tutaj pojawia się przejaw tego, że macie wiele wspólnych rzeczy, spraw, ale Ty nie za bardzo masz prawo do prywatności.
Powoli zaczynasz dostrzegać wahania nastrojów, objawy niezadowolenia, kiedy zrobisz coś źle, zamiast dać do myślenia, Ty zastanawiasz, czemu wciąż nie możesz sprostać oczekiwaniom.
Tracisz niezależność. Powoli jesteś odsuwany/a od znajomych, rodziny, kiedy tylko będziesz mieć inne plany spotkasz się z atakiem, że nie traktujesz tej relacji poważnie.

Zwróć uwagę w tej fazie na:

Słowa „jak Ci się nie podoba, to droga wolna”, „jeśli mnie nie kochasz, to…”, „jednak CI nie zależy na mnie”.

Przestajesz wyrażać swoje zdanie, by nie urazić, odpuszczasz swoje plany w imię dobra relacji.

Odcinasz się od najbliższych, przyjaciół i znajomych.

Faza 4 – Gaslighting, czyli jesteś szalony/a i tylko ja z Tobą wytrzymuję…

Tutaj zaczyna się rollercoaster pewności siebie narcyza, który wie, że ma Cię w garści… Już nie ma miękkie gry, wyrzutów sumienia, poczucia winy.
Teraz narcyz przy każdej próbie zwrócenia mu uwagi wchodzi w rolę ofiary, a Ty jesteś katem…

Odwracanie sytuacji na jego korzyść, zmiana faktów, zaprzeczenie. Wszystko to ma za zadanie zbić Twoją pewność siebie i wymusić w Tobie poczucie winy.
Wariujesz jednym słowem i zaczynasz wierzyć, że to z Tobą jest coś nie tak…

W tej fazie zaczyna się system kar i nagród.

Zwróć uwagę na:

Karanie ciszą…

Ignorowanie Twojego zdania.

Wzbudzanie poczucia winy.

Konsekwentne wmawianie i doprowadzanie do tego, że zamykasz się w sobie i unikasz trudnych rozmów.

Faza 5 – O rany, zaprzeczenie, czyli Ty z sercem na dłoni i poczuciem winy, a narcyz na Ciebie z „nożem”…

Tutaj często lądujesz już na poboczu… Jesteś już dla narcyza zabawką, która się nudzi i często zaczyna on manifestować swoją niezależność względem Ciebie. Mogą pojawiać się zdrady, które będą tuszowane lub odpowiedzialnością za nie będzie on obarczał Ciebie.

Narcyz atakuje, Ty przepraszasz i błagasz o wybaczenie – tak to działa.

Uważaj na:

Brak rozróżnienia tego, co jest prawdą, a co kłamstwem…

Poczucie utraty kontaktu z rzeczywistością.

Zdrady i pojawienie się nowych kobiet/mężczyzn w otoczeniu.

Faza 6 – Zawalczę, bo to moja wina, że nie potrafię…

W tej fazie zaczynasz robić wszystko, żeby zadowolić narcyza i zasłużyć na jego miłość. Jesteś wrakiem emocjonalnym. Z jednej strony czujesz złość, z drugiej miłość, radość i wielki smutek. Gubisz się całkowicie i nie wiesz, co zrobić, żeby to przerwać.

Zaczynają się problemy ze zdrowiem takie, jak bezsenność, ciągły stres, wyczerpanie fizyczne i psychiczne, zmęczenie, bóle żołądka.

Uważaj na:

Ciągły system kar i nagród.

Napady agresji.

Objawy somatyczne. Twój organizm jasno daje do zrozumienia, że coś jest nie tak…

Faza 7 – Zabawka na półkę…

Jesteś już wyniszczony/a psychicznie i fizycznie, więc tracisz na atrakcyjności, za to narcyz rusza na poszukiwanie kolejnej ofiary. Czujesz, że Cię nie ma, masz ochotę zapaść się pod ziemię, a narcyz jest w rozkwicie.

Narcyz po znalezieniu nowej ofiary wraca do fazy pierwszej, natomiast Ty jesteś przedstawiany/a, jako osoba, która go niszczyła, dlatego szuka wyjścia z poprzedniej relacji. W oczach nowej osoby przedstawia się, jako ofiara i powoli zaczyna taniec z owijaniem jej sobie wokół palca.

Faza 8 – Hoovering, czyli jednak do mnie wróć.

To najgorsza z faz, bo Ty się uwolniłeś/aś i stajesz na nogi. Odzyskujesz siebie, pewność, poczucie wartości i to narcyza wkurwia, bo kolejna ofiara zdążyła się znudzić, a Ty znowu zyskujesz na zainteresowaniu. Narcyz nawet będąc w związku dalej będzie chciał Cię kontrolować i dbać o to, żeby Twoje życie przebiegało w strachu przed nim.

Nie ma znaczenia, ile czasu minęło. Narcyz nie lubi odpuszczać, może wrócić w najmniej spodziewanym momencie.

Uważaj, kiedy:

Znowu zaczynasz myśleć o przeszłości i relacji z narcyzem…

Szukasz w sobie winy za rozpad związku.

Jeżeli znowu dasz się podejść, to giniesz… Taka jest prawda…

 

Kiedy kupisz moje książki, zyskasz wnioski, które pozwolą Ci spojrzeć inaczej na życie!

Kup teraz moją drugą książkę – Książka – “Trochę słów o Tobie… Trochę słów o mnie…”

Kup teraz moją pierwszą książkę (bestseller) – Książka – “Na własnych zasadach”  

Kup teraz zestaw dwóch książek w promocyjnej cenie – dwie książki  

Kup teraz zestaw trzech książek – trzy książki pakiet

Kup teraz książkę – listy – w wersji online – książka online 

POSTAW KAWĘ!

Jeśli podobają Ci się bezpłatne treści, które tworzę na FB, IG i blogu, jeśli czerpiesz z nich wartość, to możesz mnie wesprzeć stawiając kawkę! Potraktujmy to, jako wyraz szacunku dla pracy i czasu, jaki tutaj zostawiam, a w zamian mam dla Ciebie mam fragment mojej książki!

Dziękuję, że jesteś! Kawę postawisz klikając w link:

Kliknij i postaw mi wirtualną kawę!

Kiedy wspominam, a czasem wspominam dawne czasy, by podsumować wnioski, to dochodzę do jednego istotnego punktu… Nie wiedziałem do końca, czym jest miłość. Tak wiesz, w czystej postaci, krystalicznie czysta… Po prostu nie wiedziałem, jak to jest kochać.
I tutaj zaczęło się droga pełna przygód do poznania siebie i zrozumienia wielu rzeczy. Droga pełna trolli, orków, smoków, zamków otoczonych lawą, ciemnych lasów przepełnionych potworami, wiedźm na miotłach, przygrubych mnichów…
Długa droga, o to mi chodzi.
Parę razy zdarzyło mi się obudzić obok kogoś i nie poczuć nic, poza niepokojem. Przeświadczeniem, że to nie ten czas, nie ten człowiek, nie to miejsce i przede wszystkim, nie ten ja…
I nie żebym się wybielał, bo sam spierdoliłem kilka fajnych relacji, zraniłem kilka kobiet, kilka zraniło mnie, ale raczej nie wyszło na remis, bo w tym nie ma zwycięzców czy przegranych.
Wszystko oscylowało wokół tego, że żyłem obok siebie, a nie ze sobą, nie z kimś, a obok kogoś.
Wydawało mi się, że miłość jest wtedy, kiedy wszystko ma swoje miejsce, wszystko jest piękne… Chujowe to jest, wiem…
Dzisiaj, chociaż ciągle się uczę, wydaje mi się, że w miłości chodzi o to, że stoisz za drugim człowiekiem murem, cokolwiek się dzieje, że to nie jest suma deklaracji, a spełnionych słów. Nie tylko to, co piękne, ale to, co boli i przez co trzeba przejść razem, nie puszczając swoich rąk.

Teraz, w tym momencie, miłość dla mnie to niepewność, jednak przepełniona spokojem.
To stan, kiedy nigdy do końca nie jesteś pewnym drugiej osoby, bo kiedy czujesz się zbyt pewnie, to zaczynasz odpuszczać. Jest tak co? Dla wielu największym pewnikiem jest małżeństwo. Tak, jakby włożenie obrączek na palec, było gwarantem wiecznego kochania.
Gówno prawda. Ja mam na myśli ten mili procent niepewności, że kiedy zacznie zapominać o drugim człowiek, źle go traktować, to ten ktoś odwróci się na pięcie i odejdzie na krok, potem na kolejny, kolejny i w okamgnieniu stracicie się z oczu.
Wierzę też, że ten człowiek, z którym chcesz być. CHCESZ, jest kluczowe, bo często ludzie mówią „potrzebuję”. Potrzeby się zaspokaja, są czystą fizjologią, miłość jest bardziej złożona i zaczyna się CHCENIA siebie i lubienia siebie. Zacznij, od LUBIĘ CIĘ: lubię spędzać z Tobą czas, lubię patrzeć Ci w oczy, lubię Twój głos, lubię…, lubię…, lubię… i kiedyś, jeśli wszystko zagra ze sobą, to LUBIĘ CIĘ, nawet nie wiecie kiedy, rozkwitnie w KOCHAM. Wówczas ten człowiek już będzie Twoim najbardziej ulubionym człowiekiem na świecie. To ważne. Tak myślę.
I jak masz już tego swojego ulubionego człowiek, to ten człowiek z całymi swoimi uczuciami jest dla Ciebie ważny… I uczucia jego też są ważne. Jeżeli coś się dzieje, to nie ignorujecie swoich uczuć, tylko zaczynacie zapierdalać, żeby znaleźć źródło i je wyeliminować. Kolejny aspekt zakłada wzajemną odpowiedzialność za relację, jesteście w tym we dwoje, ja się + ty się starasz. Kiedyś wydawało mi się, że zawsze jedna strona powinna być odpowiedzialna i ciągnąć związek… Teraz już sobie na to nie pozwalam.
Rozmowa, taka szczery, kwintesencja, o tym pisałem już wielokrotnie. Na bazie tego, wspomniałbym o nieranieniu się. Znaczy to to, że cokolwiek się dzieje, nie atakuje siebie nawzajem, pozostaje między Wami szacunek.
Bardzo często jest tak, że ludzie po jakimś czasie, zarzucają sobie, że druga osoba jest nie taka, jak chcą, żeby była. Po pierwsze, ten człowiek, z którym się wiązało, zawsze taki był, miał swój zestaw zalet i wad, a z drugiej jednak strony miłość polega na wzajemnym doskonaleniu dla siebie. Jednak każdy to robi względem własnego ja, bez przymusu, to czysta chęć, bo zmiany na siłę prowadzą do katastrofy.

Jest jeszcze jedna sprawa, która wynika trochę z pracy nad sobą. Właściwie mogłem od tego zacząć. Wchodząc w relację, powinno się mieć świadomość, że wchodzi się w nią całkowicie. Nawet jeśli zakłada to „odkrycie emocjonalne”, czyli to, że dana osoba wiem o Tobie tyle, że może Cię bardzo dotkliwie zranić… Jednak uważam, że tylko takie 100% relacje mają szansę powodzenia. Ryzyko jest, ale czym jest miłość bez ryzyka.

Nie myślę, że wyczerpałem temat, ale wiem, że wciąż do uzupełniam, a wyższe, może być pięknym wyznacznikiem do cudownych relacji…

 

Moją książkę kupisz ją tutaj:
Jeżeli moje teksty Ci się podobają i inspirują do działania, to doceń to, co robię wspierając mnie wirtualną kawą…
Kliknij i postaw mi wirtualną kawę:

Pozwólcie, że zatańczę tutaj na wstępie mały, spokojny walc z Adamem, który wielkim poetą był… Nie do końca pamiętam, czy to powiedziano o Mickiewiczu, czy też nie…

„Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę,
Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę;
Jednakże gdy cię długo nie oglądam,
Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam;
I tęskniąc sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?

Gdy z oczu znikniesz, nie mogę ni razu
W myśli twojego odnowić obrazu?
Jednakże nieraz czuję mimo chęci,
Że on jest zawsze blisko mej pamięci.
I znowu sobie powtarzam pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?”

Przejdźmy do pytań, które każdy z nas, a ja wielokrotnie, zadał sobie przynajmniej raz w życiu.  Nie powinienem pisać, że „każdy”, bo nie mogę się wypowiadać za wszystkich, ale zakładam, że w sprawach miłości, takie pytanie przewinęło się w głowach wielu.

Pytanie: Czy to jest miłość, czy kochanie? Inaczej. Czy to jest tylko zakochanie, a może to już miłość?

Różowe okularki na początku robią swoje prawda? Poznajesz człeka i nawet, jak jest z pozoru szary, to okularki dodają mu barw. Może być też odwrotnie, zdejmujesz okulary i ten człowiek, wciąż promienieje blaskiem i ciepłem.

Czy jest uniwersalny test sprawdzający? Czy jest coś, co pozwala jednoznacznie stwierdzić, że kochasz całym sobą, a nie toniesz w zakochańczym soku?

Nie wiem. Serio! Znam setki historii, sam przeżyłem wiele w tym temacie i pewności nie mam. Co więcej, nie pokusiłbym się, a kusi bardzo, o stwierdzenie, że coś można wziąć za pewnik w tej kwestii.

Ale…

Miłość sprawia, że na wiele rzeczy patrzymy inaczej. Tak mówią. Ja bym powiedz, że tak robi w nas zakochanie. Miłość, taka dojrzała, widzi więcej, a co za tym idzie, widzi i akceptuje. To dla mnie znacząca różnica.

W zakochaniu nie widzisz wad, wszystko jest kolorowe, proste, łatwe. A miłość, wcale nie jest ślepa… Miłość pozwala nam obiektywnie spojrzeć na człowieka i powiedzieć sobie „Nie będę Cię zmieniać, chcę Cię takiego, jaki jesteś, razem możemy dążyć do tego, żeby było nam razem jak najlepiej.  To moje zdanie. I w tym wypadku „mojsze zdanie, nie jest bardziej prawdziwe od Twojszego”… Każdy ma swój punkt widzenia. To jest piękne.

Dlatego. Kurtyna w górę i powiem Ci, tak czysto subiektywnie, co moim zdanie różni zakochanie od miłości.

Leć ze mną!

Pierwszą kwestią, o której chciałbym powiedzieć to zasada potwierdzenia. Tak ją nazwijmy. Zakochanie ma to do siebie, że ciągle szukasz w partnerze dowodów miłości, ciągle wymagasz zapewnień, że jesteś dla kogoś najważniejsza/y.  Brakuje tutaj stabilności emocjonalnej.  Cechuje ten stan ciągłe rozchwianie i napady wątpliwości „kocha, nie kocha”, „nie pisze, więc może nie kocha”, „nie może się spotkać, to pewnie już nie kocha”…

Natomiast miłość dojrzała, tak uważam, buduje w Tobie poczucie pewności. Masz świadomość, że tworzysz związek z kimś, kto Cię kocha i nie potrzebujesz stałych zapewnień. Po prostu to czujesz.

Druga rzecz, która odróżnia zakochanie od miłości, to poczucie bezpieczeństwa. To trochę nawiązuje do tego, co powyżej, ale jednak ma to inne podłoże. Tutaj w zakochaniu nie opuszcza Cię lęk przed porzuceniem. Na każdym kroku boisz się, że ktoś Cię zostawi, jeśli tylko powiesz coś złego, albo nie daj Boże, zrobisz coś nie tak. Tracisz przy tym pewność i całą masę energii. A miłość dojrzała, nie dość, że sprawia, że Twoja energia wręcz zyskuje, to jeszcze masz w sobie spokój, który wynika z tego, że czujesz się akceptowana/y i wiesz, że możesz być sobą, bo to nie sprawi, że ktoś nagle odejdzie.

Trzeci punkt. Lubię go, od razu powiem. Rollercoaster i oaza. Tak bym go nazwał. Chodzi o to, że zakochanie to cała paleta emocji, które się ze sobą przeplatają. Wydaje Ci się, że nie masz nad nimi kontroli, że zachowujesz się irracjonalnie w wielu sytuacja. Za to miłość dojrzała, jest jak oaza. Czujesz spokój, który potęguje druga osoba. Razem, we dwoje, pracujecie nad tym, co trzeba poprawić oraz pielęgnuje to, co już udało się Wam zbudować. Nikt nie potrzebuje codziennych skoków adrenaliny, by docenić relację, za to spontaniczność wynikające ze znajomości siebie, może być bardzo podniecająca.

I ostatni punkt jest taki, że zakochanie, poprzez emocje i swoje lęki, powoduje, że ludzie są zdolni do poświęceń. To głupota. Mówiłem to wielokrotnie… Zakochanie prowadzące do poświęcania siebie, tylko po to, żeby utrzymać relację, nie jest niczym dobrym. Dojrzała miłość oparta na wzajemności pozwala na wspólne dochodzenie do kompromisu, w których nikt nie traci, a także nie ma poczucia, że zrobił coś wbrew sobie.

Myślę, że przykładów może być więcej, podałem swoje ulubione. Może zdarzyło Ci się to u siebie zauważyć, a może nie.

Mam nadzieję, że nie zanudziłem Cię swoim wywodem i dalej ze mną zostaniesz!

A teraz spójrz, nie chodzi tutaj o to, czy zostaniesz moim patronem lub postawisz wirtualną kawę… Chodzi o to, że mnie wesprzesz, pokazując, że moje słowa mają dla Ciebie znaczenie i lubisz mnie czytać…

Kliknij i postaw mi wirtualną kawę!

Zostań moim patronem i odbierz książkę i plakat.

Kliknij tutaj i kup moją książkę!

 

To, co zawsze powtarzam i będę powtarzał do znudzenia, to fakt, że toksyczność jest pojęciem nieostrym. Jeżeli chodzi o ludzką psychikę i relacje, to większość zjawisk właśnie taka jest. Pojęcie „nieostre”, to nic innego, jak to, że można tak dostosować opis zjawiska, że wiele objawów będzie właśnie pasować. Prawo definicji, czyli nic innego, jak to, że czasem, coś Ci dolega i sprawdzasz u wujka Google, co to może być i nagle stwierdzasz, że masz wszystkie choroby świata. Nie każdy związek, które przechodzi kryzys, ma gorszy czas jest od razu toksyczny. Niestety wiele osób lubi przypinać sobie takie łatki. Trochę z niewiedzy, a trochę, bo to wygodne…

W skrócie toksyczność sprawia, że tracisz poczucie własnej wartości, zaczynasz czuć się coraz gorzej w jakiejś relacji, dochodzi szereg lęków, a nawet problemy ze zdrowiem. Kiedyś o tym pisałem. Dzisiaj będzie o czymś innym.

Jest bardzo dużo osób, które pomimo narastającego cierpienia, nie decyduje się na rozstanie. Wbrew pozorom do cierpienia można się przyzwyczaić i zacząć traktować je jako normę…

Drogi są dwie. Akceptujesz i nic z tym nie robisz lub zbierasz sił, żeby coś zmienić.

Lęk przed odejściem towarzyszy zarówno kobietom, jak i mężczyznom.

Kiedy patrzę i słucham o relacjach, a zdarza mi się to prawie codziennie, to rzuca mi się w oczy brak równowagi. To znaczy, że ludzie nie zawsze stawiają w związku na wzajemność. Jedna strona daje więcej, druga strona daje mniej. Jedna czuje się wykorzystana, druga żyje w przeświadczeniu, że zasługuje na wszystko. I tutaj pojawia się pytanie, dlaczego dalej są razem. Otóż z każdej relacji zdarzają się gorsze dni, ale są też dni, miesiące, kiedy jest po prostu zajebiście. I właśnie mnóstwo osób żyje dla tych dobrych chwil. Potrafią zagryzać zęby miesiącami, bo mają w pamięci dobre chwile i nadal liczą, że one się jeszcze wydarzą. Kiedyś też tak żyłem. Od dobrej chwili do dobrej chwili, a czas pomiędzy, to był czas zaciśniętych zębów i poobijanego poczucia własnej wartości.

Inny sprawa to zaburzona wiara w siebie. I nie chodzi tutaj tylko o kobiety, ale o mężczyzn też. Jeżeli żyjesz w przeświadczeniu, że nie zasługujesz na nikogo lepszego, bo nie jesteś wartościowym człowiek, jeżeli druga osoba tylko podsyca w Tobie taką wizję, owijając Cię coraz bardziej wokół swojego palca, to nie odchodzi, bo masz w głowie lęk, że nie poznasz już nikogo i będzie żyć w narastającej samotności. Polecam popracować na pewnością siebie. To dużo daje, to pozwala odzyskać siłę i zrozumieć, że zasługujesz na radość w życiu.

Bardzo ciężko jest cokolwiek zmienić, kiedy nie masz wokół kogoś, kto poda Ci rękę. Toksyczne osoby uwielbiają izolować, ograniczać Twoje kontakty z bliskimi i przyjaciółmi do zera, bo wtedy tracisz perspektywę i możliwość spojrzenia na swój związek, oczami osób trzecich.  Chcesz się wyrwać ok, ale znajdź kogoś, kto Ci w tym pomoże i utwierdzi, że to dla Twojego dobra.

Ważną rolę mają wzorce z dzieciństwa. Dlatego tak dużo się słyszy, że to, co było w dzieciństwie wymaga przepracowania. Ja też tak uważam. Jeżeli masz wzorce, czy też wdrukowania, które pokazują, że cierpienie jest wpisane w relacje, to buduje swoje związki na podobnych schemacie. Nie ma reguły, czy jest to wzorzec męża poniżanego przez żonę, czy żony terroryzowanej przez agresywnego partnera. Jeżeli, jako mały człowiek dorastasz w takim środowisku, to traktujesz takie zachowania jak co oczywistego, a potem przenosisz to do swojego dorosłego życia.

Sprawy finansowe mają także istotne znaczenie. Często, tutaj sprawa dotyczy kobiet, ale mogę się mylić, toksyk odcina je od pieniędzy i możliwości ich zarobienia. To skutkuje tym, że uzależnienie finansowe powoduje, że lęk przed odejściem wiąże się z tym, jak sobie poradzić w nowej sytuacji. Małe kroki. Rozmawiałem kiedyś z kobietą, która była właśnie tak uzależniona od partnera. Dała radę. Założyła własne konto, o którym nie wiedział mąż, poszła do pracy. Każdego dnia robiła małe kroki w stronę uwolnienia i zapewnienia sobie nowego startu. Udało się.

Jest jeszcze moja „ulubiona” technika zatrzymywania kogoś przy sobie. Toksyczne i ociekające jadem „bez Ciebie sobie nie poradzę, nie możesz mnie teraz zostawić w takiej sytuacji”… Wirtuozeria gry na emocjach. Ja rozumiem, że ktoś może mieć problemy ze sobą, zdarzają się choroby, uzależnienia, cokolwiek i jeżeli wyjdę teraz na skurwysyna, to trudno, mam pełną świadomość znaczenia tego, co teraz piszę… Nie daj się omamić tym, że ktoś próbuje Cię zatrzymać wizją tego, że świat się zawali jak się rozstaniecie.  Sorry, jesteśmy dorośli i powinniśmy w dużej mierze swoje problemy rozwiązywać sami. Zostając, a raczej dając się złapać na taką emocjonalną przynętę pogrążysz się jeszcze bardziej dla kogoś, kto ma Cię gdzieś i tylko chce utrzymać Cię za wszelką cenę w swojej złotej klatce.

Powyżej napisałem „ulubiona”? Sorry! Teraz będzie perełka. „Co ludzie powiedzą”. Jakże wiele „szczęśliwych” związków trwa tylko w obawie przed tym, że rodzice będą źli, sąsiedzi będą plotkować, w rodzinie nigdy nie było rozwodów, dzieci musza mieć rodziców. Litania wymówek. Może jestem cyniczny, ale posłuchaj, nie tylko usłysz, ale posłuchaj. To, co ludzie powiedzą warto mieć w dupie. Rodzice powinni żyć swoim życiem, a nie układać życia dzieciom. Plotki, plotkują na nasz temat każdego dnia, jedna plotka więcej nie robi różnicy.  Nie było rozwodów. Zajebiście. Przecierasz szlaki. Co z dziećmi. Otóż mój zaprzyjaźniony psycholog zawsze podkreśla, że dzieci wychowywane w związkach „na siłę” cierpią bardziej i dostają złe wzorce. Naprawdę lepiej stworzyć im pełną miłość przestrzeń w pojedynkę, gdzie rodzice nie skaczą sobie do gardeł niż karmić je złudzenia i robić sieczkę z mózgu. Dygresja. Mózg ludzki rozwija się do 26 roku życia. Podobno. Wtedy chłonie najwięcej.

Mógłbym tutaj jeszcze wspomnieć o jawnych najazdach przepełnionych agresją, kiedy już podejmiesz decyzję. To również typowe zachowanie, które cechuje takie „kochające się” pary. Za tym zazwyczaj idzie obietnica zniszczenia życia i cała gama różnorakich gróźb.

Podsumowując. Masz wybór. Zawsze. Wszystko zależy od tego, co z tym zrobisz. Ja wiem, że łatwo nie jest. Ja wiem, że po tym się strasznie długo zbiera. Ja wiem, że czasem ciężko podjąć decyzję.

Jednak to jest Twoje życie i zasługujesz na to, co najlepsze.

 

A teraz, jeśli podobają Ci się moje teksty, to możesz wesprzeć moją twórczość. To wiele dla mnie znaczy…

Kliknij i postaw mi wirtualną kawę!

Zostań moim patronem i dobierz książkę i plakat.

Kliknij tutaj i kup moją książkę!

Kiedy kochasz, Twój umysł pływa w emocjonalnej papce, która często zalewa oczy i nie pozwala dostrzec pewnych zachowań, które świadczą o tym, że to nie jest do końca miłość.
Mówi się różowe okulary… Coś w tym jest, bo ludzie potrafią przez zobaczyć w najgorszych zachowaniach przejaw troski i opiekuńczości.
Każdy z nas na to trafił, każdy z nas się z tym zetknął. A mnie to przez wiele lat targało i szarpało wewnętrznie. Nabierałem się na to regularnie, wciąż dawałem się wpuszczać w maliny, wciąż sięgałem po to samo gówno opakowane w złociste sreberko.

Im więcej obserwuję, a obserwuję naprawdę dużo, tym więcej widzę. Banalne to zdanie, wiem. Oklepane jak masa na ciasto, z której mam nadzieję nie powstanie zakalec. Wracając do tematu. Zatańczmy z pewnymi zachowaniami, na które ja się kiedyś godziłem, a dziś wkurwiają mnie niemiłosiernie. Powiem więcej, jeśli tylko zauważę, chociażby cień takiego zachowania, to odwracam się na pięcie i wychodzę. Oczywiście, wcześniej grzecznie się żegnam i mówię, że to jednak nie to.

Stricte subiektywnie, stricte po swojemu i możesz się zgodzić lub nie, możesz też w komentarzu dołożyć coś od siebie.

Nie wiem, czy to numerować, czy jechać ciągiem. Będzie czytelniej, jak to ponumeruję prawda?

Ok! Zgoda!

Uwaga…

Punkt pierwszy – Setki wiadomości. I nie chodzi mi tutaj, że ktoś do Ciebie pisze, bo to jest akurat miłe. Chodzi mi o to, że ktoś napierdala w Ciebie wiadomościami jak z karabinu. Nie przyjmuje do wiadomości, że możesz być w pracy, na treningu, możesz zawozić kota do weterynarza, przeprowadzać staruszkę przez jezdnię. Masz odpisać i już. Teraz, zaraz, natychmiast. I tak najpierw dostajesz niewinnego sms np. „tęsknię”, potem „dlaczego nie odpisujesz”, następnie „zdradzasz mnie?”, „odpisz kurwa”, „musimy porozmawiać, bo nie traktujesz mnie poważnie”, „z nami koniec”.

Znasz to? Litania pocisków wymierzonych prosto w Ciebie. I wiesz co? To nie jest miłość, to czysta próba kontroli i to obok miłości nawet nie leżało. Przynajmniej ja tak uważam i działa to na mnie odstraszająco.

Punkt drugi – Uczenie życia. Wkurwia bardzo. Niby jest ok, niby jest fajnie, ale w sumie to możesz zrobić tak, to możesz zrobić lepiej, a zasadniczo to ja Ci pokaże jak to zrobić perfekcyjnie. Nic mnie tak nie wybija z równowagi, jak mówienie mi jak mam żyć. Jesteśmy razem ok, możemy się wymieniać uwagami, ale nie mówmy sobie, co i jak mamy robić, tylko dlatego, że druga osoba zrobiłaby to inaczej. Uważam, że luz w związku jest ważny, a prawo do bycia sobą i działania po swojemu to świętość.

Punkt trzeci – Obrażanie się, kiedy coś robisz nie po myśli drugiej osoby. Pisałem o tym wielokrotnie, że jak ktoś próbuje Cię wbić w ramy własnych oczekiwań, to kończy się to tak, jakbyś próbował wsadzić okrągły klocek do trójkątnej dziurki (wiesz, taka zabawka dla dzieci). Ludzie mają być ze sobą, bo siebie chcą, bo dają sobie przestrzeń na bycie sobą, a nie starają się nawzajem zmienić.

Punkt czwarty – Publiczne dopierdalanko. I na ogół chyba nie muszę tego tłumaczyć, ale jednak… Kojarzysz to? Jesteście u znajomych, świetnie się bawicie i nagle pralka się zapełnia i następuje publiczne pranie brudów. Wszyscy w gównie, które akurat wylewa się, bo to jest ten moment, kiedy trzeba sobie coś wyjaśnić…

Punkt piąty – I tutaj powiem coś, co może być dyskusyjne, ale chodzi mi o mówienie o byłych.
To, w jaki sposób mówimy o poprzednich miłościach, ma znaczenie, abstrahując od toksyków oczywiście, bo przecież to my w końcu zdecydowaliśmy się na związek, relację, my ich wybraliśmy, jeśli teraz negujemy wszystko, co z tym było związane, to nie świadczy od nas najlepiej. To, co o nich mówimy, jest naszą wizytówką. Tak myślę.

Punkt szósty – Wszystko na już. Zawsze podkreślam, że miłość dojrzewa z czasem, że trzy miesiące to jeszcze nie znaczy „na zawsze”, jak ktoś po pół roku (wyjątki się zdarzają) chce dzieci, ślubu, i ogólnie uważa, że będziecie razem wiecznie, to sorry, ale świadczy o niedojrzałości…

Punkt siódmy – Ciągłe atakowanie niepewnością. W związku liczy się poczucie bezpieczeństwa, jeśli ktoś ciągle podkreśla, jak bardzo się boi, że Cię straci, robi sceny wielkiej rozpaczy, to jak wyżej, świadczy to o tym, że coś w pewien sposób nie gra… Nie możesz całego życia przeżyć z kimś, kto panicznie boi się straty, bo to nic innego jak wywieranie presji, która męczy na dłuższą metę…

Punkt ósmy i punkt dziewiąty, czyli combo – Zawsze przeraża mnie, to kiedy ktoś mówi, że nie może bez kogoś żyć i jeśli ta osoba odejdzie, to umrze. Może kiedyś to było romantyczne, może Werter, by się pod tym podpisał, ale ja… Nie do końca. Dalszą częścią tego punktu jest próba wciśnięcia w złotą klatkę, czyli zapewnianie, że nie potrzebujecie nikogo poza sobą do szczęścia, że cały świat jest przeciwko wam i trzeba się zaszyć, by nikt was nie rozdzielił. Aż ciarki przechodzą po kręgosłupie prawda?

Punkt dziesiąty – Bardzo ważny dla mnie. Odcinanie Cię od wszystkiego i spędzanie czasu 24h razem. Masakra. Jeśli mnie czytasz, to wiesz, że ważna jest dla mnie przestrzeń. JA i TY = MY, ale związek musi mieć prawo do oddechu, do rozwoju na swoich własnych płaszczyznach. Jest mój czas, Twój czas i nasz czas. To pozwala na rozwój, na wzrastanie w związku, budowaniu więzi poprzez doświadczenia z zewnątrz. Jeśli ktoś próbuje Cię ograniczać, to sorry, ale moim zdaniem pora wysiąść z tego pociągu.

Nie wiem, czy masz podobnie, nie wiem, czy się ze mną zgadzasz, ale tak już mam. Możesz dać znać w komentarzu, co Ciebie denerwuje i co sprawia, że Ty masz ochotę uciekać…

Klikają w link. Kupisz moją książkę.

Dostaję setki wiadomości dotyczących tego, żeby podpowiedzieć, co zrobić, żeby wypierdolić kogoś z naszych myśli. Niby wystarczyłoby odpowiedzieć „to po prostu o tej osobie nie myśl”… Jednak wiem z doświadczenia, że często nie jest to takie proste. Często myśli jak podstępna armia plemników próbują dokonać najazdu jajeczko, kręcą się uporczywie wokół kogoś, kto bardzo nas zranił. Znasz to prawda?

Chodzisz do pracy, wychodzisz ze znajomymi, jesteś na zakupach i nagle pojawia się myśl „ co robi?”, potem kolejna „może tęskni”, i kolejna „może zadzwonię”… I chuj z tym, że dla tej osoby jesteśmy już wyblakłym wspomnieniem, chuj z tym, że ta osoba zrównała nas emocjonalnie z dnem Rowu Mariańskiego, chuj z tym wszystkim. Nasze myśli jak małe szczeniaczki, zupełnie naiwnie wciąż wybiegają jej naprzeciw…

Gdyby tylko wybiegały… One zapierdalają. A przy okazji zahaczają bęben maszyny losującej, która rozpoczyna żonglowanie kolejnymi myślami i tak:

Myśl nr jeden – Może to ja jestem zła…

Myśl nr dwa – Może to doprowadziłem do tego, że mnie zdradziła…

Myśl nr trzy – Może wcale nie jest taki zły, bił, bo bił, ale potem kupował kwiaty…

Myśl nr cztery – Było nam tak dobrze…

Myśl nr pięć – Wciąż go kocham…

Myśl nr sześć – Tęsknię za nią, nie chcę nikogo innego…

Dziękuję za uwagę! Komisja Początków Dopierdalania Sobie zatwierdziła losowanie. Czas na rozpacz i zrzucanie winy na siebie…

Do tego wszystkie wjeżdża Rafał z Jaka Melodia Kojarzy Ci Się z Ex… I nagle wszystkie, ale wszystkie, no kurwa wszystkie radia na świetnie grają waszą piosenkę…

To tak w skrócie…

Myśli potrafią takie być, szczególnie jeśli nie potrafimy nad nimi panować.
A teraz chodź na spacer! Zrobimy siedem kroków, żeby odeszły.
Idziemy.

Krok pierwszy najważniejszy…

Czas.

Potrzebujesz czasu i wiem, że łatwo się mówi, ale emocjonalne rzeczy w naszym życiu trzeba przechorować jak ospę, musi nastąpić żałoba. To nie zniknie, jak pstrykniesz palcami. Plusem tego jest to, że nasz umysł w miarę upływu czasu ma tendencję do zapominania. Jeżeli powoli tym myślom płynąć, nie podejmiesz z nimi walki, to będzie ich coraz mniej. Bijąc się z nimi, sprawisz, że będą jeszcze bardziej natarczywe.

Krok drugi…

Reguła 5 sekund.

Lubię ją. Nasz mózg nie może myśleć o dwóch rzeczach równocześnie. Nie ogarnia tego bidulek. Dlatego, kiedy pojawią się złe myśli, to policz od 5 do 1 i zmień ich tok. To wymaga ćwiczeń, ale kiedy to opanujesz, to zobaczysz, że zaczną dziać się cuda! Ten sposób liczenia po prostu resetuje nasz umysł i wtedy możesz mu podrzucić coś zupełnie nowe do analizowania. Taka incepcja tylko wewnątrz własnej głowy.

Krok trzeci…

Znajdź w głowie swój przycisk STOP.

Wyobraź sobie wielki czerwony przycisk STOP. Kiedy myśli staną się niewłaściwe, to zamknij oczy, zwizualizuj go sobie i naciśnij. W głowie oczywiście! Działa perfekcyjnie.

Krok czwarty…

Zrozum, że to tylko myśli. Zamiast siedzieć na dupie i łkać w poduszkę rusz się i zrób coś. Brutalne! Skuteczne! Zajmij się czymś, znajdź nową pasję, zacznij kurs języka, wyjdź do ludzi. Myśl to myśl, każdy czasem ma tak, że zboczy z kursu na wspominki.

Krok piąty…

Postaw na rozwój duchowy…!

I nie, nie masz zostawać łowcą duchów. Chodzi mi o to, że to pozwala odzyskać równowagę i poznać siebie. Wiem po sobie. Dla mnie odskocznią do poznania siebie była medytacja. Dla Ciebie może być joga. Im lepiej poznasz siebie, tym lepiej zapanujesz nad tym, co się dzieje w Twoim życiu i głowie.

Krok szósty…

Wyjebane…

Mój ulubiony. Naucz się mieć po prostu wyjebane na to, co dzieje wokół… A tak serio, chodzi mi o to, że czasem trzeba wyluzować, zrozumieć, że to przeszłość i nie wróci. Takie jest życie, idzie się dalej. Żyjesz, masz się dobrze, może jesz trochę więcej lodów, może mnie chodzisz na trening, może… Ale to minie! Świat nie przestanie się kręcić, bo Tobie przytrafiło się coś przykrego. Taka jest prawda. Zaciskasz zęby i zapierdalasz.

A i jeszcze jedno. Kroki można układać w różnego rodzaju tańce i mieszać ze sobą, wtedy skuteczność wzrasta.
Trzymam kciuki. Będzie dobrze.

 

 

A teraz, jeśli podobają Ci się moje teksty, to możesz wesprzeć moją twórczość. To wiele dla mnie znaczy…

Kliknij i postaw mi wirtualną kawę!

Zostań moim patronem i dobierz książkę i plakat.

Kliknij tutaj i kup moją książkę!

Miłość jest skomplikowana… Życie jest skomplikowane… Często to słyszę, a to tylko gówno-prawdy…

Miłość jest prosta. Życie jest proste. Tylko my czasami je sobie za bardzo pogmatwamy. Serce i mózg dzieli kilkanaście centymetrów, ale na tej krótkie przestrzeni może szaleć ocean emocji, który niczym tsunami zalewa nas potokiem myśli. I czasami zdarza się tak, że lokujemy uczucia w niewłaściwej osobie. Nasz kapitał emocjonalny zostaje włożony w ręce kogoś, kto nie do końca potrafi się nim zająć…

Znasz to…?

Możesz to nazwać nietrafionym wyborem, toksyczną relacją, zawodem miłosnym… Jak tylko chcesz. Bez względu na nazwę, wiem jedno. W chuj długo po czymś takim trzeba się zbierać. Jak ktoś nas roztrzaska, to potem chodzimy jak we śnie szukając rozsypanych kawałków siebie…

Czas leczy rany… Tak mówią. Czas tylko przyzwyczaja do bólu. Tak mówią inni. A ja Ci powiem, z doświadczenia, że czas to najlepsze, co możesz sobie dać. Czas w tym wypadku to Twoja droga do odzyskania siebie. Do porzucenia chęci dokopania sobie na każdym kroku, że to niby Twoja wina. Otóż nie. Jak ktoś Cię sponiewierał emocjonalnie, to winy w tym Twojej nie ma. Zatem przestań sobie dopierdalać i wstań, otrząśnij się i żyj dalej. Jak? Jak najlepiej.

Krok pierwszy…

Wybacz sobie. Wybaczanie jest dla nas. Druga osoba ma to w dupie czy jej wybaczysz, czy nie. Ona jest już dalej, najprawdopodobniej nawet o Tobie nie myśli. Brutalne? Prawdziwe. To, co możesz zrobić dla siebie (bo teraz jest czas dla Ciebie, czas, by o siebie zadbać), to wybaczenie. Błędy się zdarzają, uczucie również, ale to nie znaczy, że jesteś kimś gorszym, kimś, kto nie zasługuje na miłość. Odrzuć takie myśli. Spójrz w lustro i powiedz sobie, że zasługujesz na to, co najlepsze. Powtarzaj to tak długo jak będzie trzeba. W końcu zaskoczysz, uwierz mi.

Krok drugi…

Daj sobie czas.

Weź oddech. Przestań rozpamiętywać. Zajrzyj w głąb własnego serca. Porozmawiaj ze sobą. Nie musisz się śpieszyć. Uczucia nie wyparują z dnia na dzień. To rodzaj żałoby, którą musisz przejść. Będą dni lepsze i gorsze. Skup się na tych lepszych.

Krok trzeci…

Uporządkuj się.

Jeśli chcesz ruszyć dalej, to musisz się pozbyć tego, co niczym kotwica trzyma Cię w przeszłości. Dlatego porzuć sentymenty i zrób porządek w sobie i swoich otoczeniu. Usuń rozmowy, zdjęcia, wspólne rzeczy, wszystko, co kojarzy Ci się z tym, co już nie wróci, z tym, co było. Zrób to jak najszybciej, bo inaczej będziesz do tego wracać w najmniej oczekiwanym momencie.

Krok czwarty…

Uważaj na siebie…

Może nie do końca na siebie, ale na to, co robisz. Ludzie mają tendencję do szukania okazji na spotkanie. Niby przypadkiem, niby celowo. Zwał jak zwał… Jednak to, co musisz zrobić, to zminimalizować możliwość spotkania… Jeżeli Twoja relacja była trudna, ciężka to najprawdopodobniej możesz odczuwać skutki uzależnienia od drugiej osoby. Dlatego unikaj miejsc, gdzie chodziliście razem, najlepiej znajdź sobie nowe miejsca. Po prostu zrób wszystko, by w początkowej fazie nie trafić na osobę, do której może poczuć nagły przypływ wspomnień.

Krok piąty…

Zmień myślenie…

Wiem, że noce i wieczory są długie i sprzyjają wspomnieniom… Pora odwrócić ten schemat… Kiedy łapiesz się na wspomnieniach, to nie staraj się milionowy raz analizować jak to było cudownie. Skup się raczej na tym, co sprawiło, że jednak wam nie wyszło. Im bardziej zaakceptujesz powody swojej decyzji, tym szybciej uwolnisz się od ciepłych, ciągnących się jak krówka-ciągutka wspominek.

Krok szósty…

Postaw na siebie…

W sumie to powinien być krok pierwszy-podstawowy. Ty. To czas dla Ciebie. Na poukładanie, na znalezienie nowej pasji, znajomych, na spróbowaniu czegoś, co było odkładane na rzecz poświęcania dla relacji, w której się tkwiło. Poświęcenie to dobre słowo. Powiem Ci coś. W zdrowej relacji nie ma poświęcenia, jest wzajemność.
Zatem zostań swoim najlepszym przyjacielem i naucz się fajnie spędzać czas ze sobą.

Krok siódmy…

Porozmawiaj…

Z rodziną, z przyjaciółmi. Najbliżsi są od tego, żeby nas wspierać. Przynajmniej w teorii tak być powinno. Podziel się tym, co czujesz. Czasem zwykła rozmowa pomaga zrzucić ciężar, opróżnić plecak ze względnego przeszłościowego balastu.
Nie bój się prosić o rozmowę, o pomoc.

Krok ósmy…

Zacznij realizować marzenia.

Często relacje pozbawiają nas marzeń, naszych marzeń. Jeśli relacja jest niezdrowa i emocjonalno-przemocowa, wówczas nasze marzenia schodzą na dalszy plan…
Pora do nich wrócić. Przekuć je na plany i realizować.

Krok dziewiąty…

Zrób sobie dobrze…

Tak po prostu. Daj sobie przyjemność w każdym aspekcie życia.

Krok dziesiąty…

Uwierz w siebie.

Zrozum, że zasługujesz na szczęście, że jest ono w Tobie i warto je na nowo odnaleźć. Ważne, żeby zrobić w swoim życiu przestrzeń na to, co nowe.

Powtarzaj takie kroki. Skoro pomogły mnie, to pomogą i Tobie. Głowa do góry. Świat się nie skończył, nawet jeżeli teraz masz takie wrażenie. Jeszcze będzie cudownie.

Trzymam kciuki!

Więcej tekstów, w których z pewnością znajdziesz coś dla siebie, jest w moich książkach.

Tutaj kupisz moją nową książkę – Książka – “Trochę słów o Tobie… Trochę słów o mnie…”

A tutaj pierwszą – Książka – “Na własnych zasadach”

Cześć, jeśli podobają Ci się bezpłatne treści, które tworzę na FB, IG i blogu, jeśli czerpiesz z nich wartość, to możesz mnie wesprzeć stawiając kawkę! Potraktujmy to, jako wyraz szacunku dla pracy i czasu, jaki tutaj zostawiam, a w zamian mam dla Ciebie mam fragment mojej książki!

Dziękuję, że jesteś! Kawę postawisz klikając w link:

Kliknij i postaw mi wirtualną kawę!

Masz pytania? Napisz e-mail

info@tomeknawrocki.pl

Ważne linki

Zapraszam do moich Social Mediów
na Facebooku, Instagramie i TikToku

© 2025 Tomasz Nawrocki. Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt: Kruku.net

Zgarnij rabat!
Zapisz się do naszego Newslettera aby otrzymać
kod rabatowy 15%.
    ZAPISZ
    Zapoznałam(em) się i akceptuję
    regulamin i politykę prywatności